Rower w Tatrach z Yellow Bus – propozycje wycieczek rowerowych w górach, wyjazd z Nowej Huty i przewóz rowerów autobusem

Od 2020 roku kursują bezpośrednie weekendowe autobusy z Placu Centralnego w Nowej Hucie, przez centrum Krakowa i Dębniki, do Palenicy Białczańskiej na szlaku do Morskiego Oka i druga linia do Ronda Kuźnickiego koło zakopiańskich skoczni i Kuźnic. Wyjazd rano o 6:45, powrót o 16:45, na miejscu jest ponad 7 godzin na ciekawą wycieczkę. Autobusem można przewozić rowery, przy czym należy tę opcję zarezerwować podczas kupowania biletu, bo liczba miejsc na rowery jest ograniczona – autobus nie jest z gumy. Poniżej – opis najciekawszych tras rowerowych w polskich Tatrach i na Podhalu. Za kilka tygodni gdy zostaną otwarte granice opiszemy też trasy rowerowe po słowackiej stronie – autobus dojeżdża bowiem w pobliże granicy słowackiej i umożliwia tym samym wycieczki rowerowe i rolkarskie u naszych południowych sąsiadów.




Autobusy jak na razie kursują w weekendy – w soboty i niedziele, a także w niektóre dni świąteczne. W planach jest rozszerzenie oferty zwłaszcza w okresie wakacyjnym, ale wszystko jest uzależnione od sytuacji epidemicznej. Standardowy bilet tam i z powrotem to 35 złotych, przy wcześniejszym zakupie cena jest niższa. To taniej niż w przypadku „tradycyjnych” autobusów Kraków – Zakopane, w przypadku których za bilet tam i z powrotem zapłacimy ponad 40 złotych, w dodatku Yellow Bus dojeżdża wprost na szlak, nie musimy się więc przesiadać na zakopiańskim dworcu na busa lub tracić czas na przebicie się przez zatłoczone miasto.

Linia do Morskiego Oka

Dokąd możemy się wybrać na rowerową wycieczkę? Nieco starsi Czytelnicy dobrze pamiętają czasy, gdy rowerem można było dojechać pod samo Morskie Oko. W sumie logiczne, bo gdzie w Tatrach utworzyć trasę rowerową, jak nie na asfaltowej „ceprostradzie”, po której poruszają się też dorożki konne i mnóstwo samochodów? Ruch rowerowy został zlikwidowany w latach 90-tych, TPN kierował się bezpieczeństwem pieszych – trasa jest bardzo zatłoczona, rowerzyści zjeżdżali z góry rozpędzeni, dochodziło czasem do wypadków a ludzie bali się potrącenia. Czy decyzja była słuszna? Może rozwiązaniem byłoby podzielenie przestrzeni na część pieszą i rowerową za pomocą zwykłej białej farby, tak jak to zrobiono na krakowskich Błoniach? O tym można dyskutować, natomiast fakty są takie, że rowerem do Morskiego Oka nie wolno – a szkoda (z punktu widzenia rowerzystów), bo to był jeden z ciekawszych szlaków rowerowych w Tatrach.

Rowerem można bez przeszkód jeździć na niemal wszystkich słowackich szlakach tego typu, co droga na Morskie Oko, a więc na tatrzańskich drogach o asfaltowej nawierzchni. Jest tego trochę i są to głównie większe tatrzańskie doliny, takie jak Dolina Żiarska, Rohacka (trasa do Tatliakovej chaty), Bobrowiecka (dolna część), Cicha Liptowska (pod sam Kasprowy) czy Koprowa. Wysiadając z rowerem na Palenicy Białczańskiej, warto zjechać 2 niżej na Łysą Polanę i udać się na Słowację, gdzie jest sporo fajnych miejsc do jazdy rowerem. Jakich? O tym napiszemy w osobnym artykule, zwłaszcza że na razie wciąż jeszcze obowiązują ograniczenia epidemiczne w przekraczaniu granicy, które powinny zostać zdjęte pod koniec maja lub w czerwcu.

Wysiadając z rowerem na Palenicy mamy po polskie stronie do dyspozycji jedynie asfaltowe drogi w ruchu ogólnym, m. in. Drogę Oswalda Balzera do Zakopanego (20 km) czy drogi do Bukowiny Tatrzańskiej, Poronina, Murzasichla, Małego Cichego. Są to bardzo ładne widokowo trasy i jedne z ciekawszych w Polsce jeśli chodzi o kolarstwo górskie, nie bez przyczyny to właśnie tutaj odbywają się kluczowe etapy kultowego wyścigu Tour de Pologne. Liczne przewyższenia, położenie niemal w całości w górskim lesie, sąsiedztwo wysokich gór i piękne widoki na Tatry w wielu miejscach (m. in. Polana Głodówka) – te górskie drogi mają w sobie coś. Minusem jest to, że jedziemy w ruchu ogólnym, wśród samochodów, których w okresie od maja do października jest tu zdecydowanie za dużo, zwłaszcza w weekendy. Do tego stopnia, że tworzą się tu korki niemal jak w centrum wielkiego miasta, a przedzieranie się rowerem wśród spalin, omijając sznur samochodów stojących w korku, może zepsuć nawet najciekawszą wycieczkę.

Linia do Ronda Kuźnickiego (Rondo Jana Pawła II)

Linię do Morskiego Oka polecamy zatem po otwarciu granic, jako punkt wypadowy na wycieczki w rejon słowackich Tatr Wysokich i Bielskich oraz Magury Spiskiej. Znacznie więcej rowerowych możliwości po polskiej stronie granicy daje linia do Ronda Kuźnickiego (formalnie jest to Rondo im. Jana Pawła II, ale powszechnie używa się starej nazwy Rondo Kuźnickie lub po prostu Rondo). Mamy tu do dyspozycji kilka tras stricte górskich, jedną na granicy TPN (Droga pod Reglami) i wiele ciekawych tras o górskim charakterze na Pogórzu Gubałowskim i w masywie Magury Witowskiej. Oto najważniejsze z nich:
Trasy rowerowe w granicach Tatrzańskiego Parku Narodowego:

  1. Cyrhla – Hala Gąsienicowa – najwyższy punkt w polskich Tatrach, na który można legalnie wjechać rowerem
  2. Kuźnice – Kalatówki
  3. Dolina Chochołowska
    W przeszłości istniał też szlak rowerowy w Dolinie Kościeliskiej, ale został zlikwidowany.

Trasa na granicy TPN: Droga Pod Reglami (Zakopane – Dolina Chochołowska)

Trasy poza Tatrami – niektóre:
1) Antałówka, Pardałówka, Bachledzki Wierch
2) Gubałówka, Butorowy Wierch, Furmanowa
3) Magura Witowska – Chochołów
4) Velo Dunajec i Szlak Wokół Tatr

Szlak rowerowy na Halę Gąsienicową

To jedyny prawdziwie górski szlak rowerowy w polskich Tatrach – a więc poprowadzony nie w dolinach, ale na dość sporą wysokość, bo 1500 metrów nad poziomem morza. To ponad 100 metrów wyżej, niż szlak rowerowy do Tatliakovej chaty w słowackich Tatrach Zachodnich. Ale uwaga – szlak rowerowy prowadzi od zupełnie innej strony (niejako od tyłu), niż dwa popularne szlaki piesze prowadzące na Halę Gąsienicową z Kuźnic (przez Boczań i Dolinę Jaworzynki). Początek szlaku rowerowego znajduje się w zakopiańskich Brzezinach na wschodnich peryferiach miasta, za Jaszczurówką, w stronę Łysej Polany. Dojedziemy tam asfaltową Drogą Oswalda Balzera, droga początkowo jest płaska (z wyjątkiem małego podjazdu na Bystre), za Jaszczurówką jest stromy podjazd pod górę.

Szlak rowerowy z Brzezin na Halę Gąsienicową prowadzi Doliną Suchej Wody – jest to dość monotonna, zalesiona dolina, praktycznie bez widoków. Szlak jest poprowadzony kamienną drogą, którą jeżdżą od czasu do czasu samochody zaopatrzenia schroniska Murowaniec i innych uprawnionych instytucji (TPN, TOPR itp.). Prowadzi tamtędy również szlak pieszy. Przejazd rowerem jest bardzo trudny – dość stromo pod górę, w dodatku w dużej mierze po kamieniach, co sprawia że nawet jadąc w dół nie mamy za bardzo jak się rozpędzić i zrelaksować. Główną motywacją jest nie tyle przyjemność z samej jazdy, ale sam fakt wyjechaniem rowerem w najwyższe miejsce w polskich Tatrach gdzie jest to legalne, a zarazem w jedno z najwyższych miejsc w Polsce, gdzie da się dojechać na dwóch kółkach.

Schronisko Murowaniec

Szlak rowerowy kończy się przy schronisku Murowaniec. Możemy tu zostawić rower i iść dalej pieszo, w normalnych czasach możemy też przenocować. Czasem zdarzają się śmiałkowie, którzy wynoszą stąd rower na Kasprowy Wierch, schodzą z nim do słowackiej Doliny Cichej i jadą dalej, słowackim szlakiem.

Rondo Kuźnickie – Kuźnice – Kalatówki

Jest to jeden z najkrótszych szlaków rowerowych w polskich Tatrach i jedyny w bezpośrednim sąsiedztwie Zakopanego. Początkowo na odcinku Rondo Kuźnickie – Kuźnice (2 km) jedziemy nową, asfaltową drogą rowerową zbudowaną wzdłuż drogi i chodnika do Kuźnic. Kolejny odcinek (1,6 km) to szeroka droga wyłożona dużymi kamieniami – otoczakami, którą rowerem jedzie się bardzo źle, ale jest to oczywiście możliwe. Szlak kończy się przy schronisku, a właściwie hotelu górskim na Kalatówkach. Podobnie jak w przypadku Hali Gąsienicowej, sama trasa z rowerowego punktu widzenia jest dość słaba, ale całość rekompensują całkiem niezłe widoki.

Kalatowki
Kalatówki

Droga Pod Reglami

To obok szlaku w Dolinie Chochołowskiej zdecydowanie najlepszy szlak rowerowy w polskich Tatrach – a właściwie na ich granicy. Droga pod Reglami zaczyna się obok popularnej zakopiańskiej skoczni Wielka Krokiew, a kończy pod słowacką granicą przy wylocie Doliny Chochołowskiej. Jest to szeroki szlak pieszo-rowerowy, nieutwardzony, z wieloma niewielkimi przewyższeniami. Droga pod Reglami jest atrakcyjną trasą sama w sobie, ale służy też do dotarcia do wylotu poszczególnych dolin tatrzańskich: Dolina Białego, Dolina Ku Dziurze, Dolina Strążyska, Dolina Za Bramką, Dolina Małej Łąki, Staników Żleb, Dolina Kościeliska, Dolina Lejowa i Dolina Chochołowska. Długość całej trasy to 12 km. Potrzebny jest rower górski, komfort jazdy jest zdecydowanie większy niż w przypadku szlaku na Halę Gąsienicową i na Kalatówki.

Droga Pod Reglami

Dolina Chochołowska

Jedyna duża dolina w polskich Tatrach udostępniona niemal w całości dla ruchu rowerowego. Wcześniej rowerem można było jechać również Doliną Kościeliską, z niezrozumiałych względów ta możliwość znikła.

Szlak ma długość około 7 km (od parkingu – 8 km) i jest najdłuższym szlakiem rowerowym w Polskich Tatrach. Tym razem jazda jest przyjemna, nie ma uciążliwych kamieni. Jazdę rowerem do schroniska można potraktować jako cel sam w sobie, a można też jako formę szybszego pokonania „nudnego” płaskiego odcinka szlaku, by przy szybciej rozpocząć „właściwą” wycieczkę górską w wyższe partie gór. Wszystko zależy od perspektywy. Dolina Chochołowska jest atrakcyjna sama w sobie, ale dla osób które idą nią ciągle po to by wyjść w wyższe partie gór jest już zwyczajnie nudna i tutaj rower jest fajną opcją na szybszy dojazd na szlak. Podobną rolę spełnia deskorolka, ale tylko w odcinków o utwardzonej nawierzchni, po której da się gdzieś podjechać na desce (asfalt, chodniki).

Magura Witowska

To dość wysoka transgraniczna góra położona tuż obok Tatr, na którą teoretycznie wiedzie szlak rowerowy. Sama w sobie Magura Witowska jest bardzo atrakcyjna krajobrazowo i widokowo. Niestety, jazda rowerem a nawet przejście piesze to w dużej mierze gehenna. Jest to morze niekończącego się błota, głównie wskutek równoległego wykorzystania szlaków turystycznych do zwózki drewna. Z drugiej strony, wielokrotnie ten szlak przejechałem rowerem, Zakopane – Witów – Magura Witowska – Sucha Hora – Chochołów – Kościelisko – Zakopane. Da się, było fajnie.

Pogórze Gubałowskie

Taki paradoks – o ile dla pieszych najbardziej atrakcyjne w rejonie Zakopanego są Tatry, a Gubałówka to tylko taki dodatek „dla leniwych”, to w przypadku rowerzystów jest dokładnie odwrotnie. Jak już sobie wcześniej powiedzieliśmy, polskie Tatry w odróżnieniu od słowackich są generalnie dla rowerzystów niedostępne – również w tych miejscach, gdzie aż się prosi wyznaczyć szlak rowerowy. Choćby na nieczynnych latem nartostradach. Ktoś powie – nie, bo ochrona przyrody. OK, jeśli chcemy chronić przyrodę, to może spróbujmy wprowadzić zasadę, że część dostaw do schronisk lub część podróży służbowych pracowników TPN będzie się odbywać rowerami cargo i rowerami elektrycznymi, a nie samochodami – tam gdzie jest to możliwe? Możliwości ograniczenia ruchu samochodowego i konnego w polskich Tatrach są, ale się z nich nie korzysta. Obrywają natomiast rowerzyści i to w miejscach, gdzie niekoniecznie powinni.

To jednak temat na osobną dyskusję, gdyż dziś nie zanosi się na to, by polskie Tatry były bardziej przyjazne dla rowerzystów. Są te trzy szlaki plus Droga Pod Reglami – i więcej raczej nie będzie. O wiele większe możliwości kryją się na Pogórzu Gubałowskim, w tym zwłaszcza na popularnej Gubałówce.

Na Gubałówkę można wywieźć rower kolejką, a następnie pojeździć sobie po całym paśmie, korzystając z tej przewagi, że jesteśmy w najwyższym miejscu i zjeżdżamy sobie w dół w dowolnie obranym kierunku. Aczkolwiek ambitniejszą formą jest wyjechanie rowerem na Gubałówkę, lub precyzyjniej mówiąc – wyniesienie roweru na Gubałówkę, gdyż ze względu na wysokie nachylenie, na wielu odcinkach jazda pod górę jest wręcz niemożliwa lub karkołomna.

Osobiście wielokrotnie po prostu wyniosłem na Gubałówkę swój rower idąc popularną ścieżką wzdłuż trasy kolejki, aby następnie zjechać rowerem do Chochołowa, pojechać nad Jezioro Orawskie na Słowacji lub do Oravic i wrócić tego samego dnia do Zakopanego. Jest to jakieś wyzwanie, ale bez przesady, dla zdrowego młodego człowieka nic specjalnego. Aktualnie sprawa komplikuje się o tyle, że ze względów własnościowych zamknięto główny szlak na Gubałówkę i trzeba korzystać z alternatywnych. Ale nadal jest to fajna trasa i fajna przygoda.

Antałówka, Pardałówka, Bachledzki Wierch

O ile samo miasto Zakopane jest generalnie nieprzyjazne rowerzystom, to jego wschodnie „dzikie” dzielnice są prawdziwym rowerowym rajem. Może nie są to jakieś bardzo długie trasy, raczej na godzinę – dwie, ale są bardzo sympatyczne i warto się w te rejony wybrać – rowerem lub pieszo.

Mowa o rozległych wzgórzach Antałówka i Bachledzki Wierch, z których rozpościera się piękny widok na Tatry, Gubałówkę i Gorce. Atutem tych okolic są ogromne niezabudowane przestrzenie, bezkresne łąki i pastwiska i położone na ich skraju lasy. Aż dziw bierze, że tereny te uchowały się powszechnie znanej w Zakopanem presji deweloperskiej. Tym bardziej warto docenić i wybrać się tam na wycieczkę.

Problemem jest jedynie to, co dalej. Wszystko co dobre, szybko się kończy – brzmi popularne przysłowie. Tak jest i tym razem: zaczynamy rowerową wycieczkę na Rondzie Kuźnickim, za chwilę jesteśmy na Pardałówce/Antałówce, jedziemy bezkresnymi polami Bachledzkiego Wierchu, włącza nam się poczucie jakbyśmy byli gdzieś w bieszczadzkich połoninach, chciałoby się, aby ten stan trwał jak najdłużej, by jechać tak jak najdalej. Nie zdążymy się jednak nacieszyć tym stanem – i dojeżdżamy do zakopiańskiej Harendy, dzielnicy peryferyjnej przy granicy z Poroninem, samej w sobie mało atrakcyjnej. Co dalej? Albo wrócić, albo wspiąć się na Pasmo Gubałowskie, które w tym miejscu jest dużo niższe niż główny wierch Gubałówki. Jest jednak niedosyt, fajny odcinek trasy w głupi sposób się urywa i nic z tym nie zrobimy.

Velo Dunajec i Szlak Wokół Tatr

Omawiając turystykę rowerową na Podhalu nie sposób pominąć dwóch flagowych projektów, jakimi są trasy Velo Dunajec i Szlak Wokół Tatr. Na ten temat powstało już wiele publikacji i materiałów promocyjnych, dlatego aby nie przedłużać, odsyłam do nich. Oba szlaki są już położone nieco dalej od Zakopanego. To oczywiście żaden zarzut, po prostu temat na osobny artykuł lub serię artykułów skoncentrowanych na turystyce rowerowej z punktem początkowym w Nowym Targu, a nie w Zakopanem czy Palenicy.

Miłych wycieczek i zachęcam do pozostania z nami, śledząc również polsko-słowackie aspekty o których piszemy na naszym portalu. Zapraszam do zapisania się na polsko-słowacki newsletter, poprzez poniższy formularz:



 
 
Wpisz swój adres e-mail.

Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *