Turystyka rolkarska i branża SKATE w gminach nadmorskich oraz warmińsko-mazurskich [RAPORT DLA SAMORZĄDÓW]

Jest porównywalnej wielkości z branżą narciarską, ma większy od niej potencjał wzrostu i jest w stanie szybko stworzyć nowe miejsca pracy oraz przyczynić się do odbudowy turystyki, zniszczonej w czasie pandemii. W przeciwieństwie do turystyki rowerowej, jest jednak przez urzędników i samorządowców totalnie nie znana, co hamuje jej rozwój. Z myślą o odbudowie turystyki po pandemii stworzyliśmy ten raport na temat potencjału rozwoju skate-turystyki i zachęcamy samorządowców oraz przedstawicieli branży turystycznej z Województwa Pomorskiego, Zachodniopomorskiego i Warmińsko-Mazurskiego do zapoznania się z przedstawionymi w nim rekomendacjami.




Gminy nadmorskie oraz warmińsko-mazurskie mają w dziedzinie turystyki rolkarskiej ogromny potencjał, a jak go wykorzystać – pokazuje udane doświadczenie gmin małopolskich (Podhale, Kraków i okolice, Puszcza Niepołomicka, Muszyna) oraz słowackiego Podtatrza. W wielu przypadkach infrastruktura do jazdy na rolkach w północnej Polsce już jest, wystarczy podjąć odpowiednie działania promocyjne, by zachęcić rolkarzy do przyjazdu już w nadchodzącym sezonie – na długi weekend majowy oraz w wakacje. Niezależnie od tego, warto wzorem Krakowa, Nowego Targu i Zakopanego dokonać drobnej zmiany w materiałach stosowanych do budowy chodników. We wspomnianych wyżej miastach z myślą o rolkarzach zrezygnowano z kostki fazowanej (tej ze szparami) na rzecz asfaltu i kostki niefazowanej, równej. Ta drobna i bezkosztowa zmiana okazała się być strzałem w dziesiątkę, stąd też warto wdrożyć to udane doświadczenie również na Północy.

Zachęcamy wójtów, burmistrzów, radnych wszystkich szczebli, urzędników samorządowych, pracowników zarządów dróg i lokalnych organizacji turystycznych do zapoznania się z poniższym raportem dotyczącym charakterystyki branży SKATE (rolki, deskorolka) w rzadko dotychczas przedstawianym ujęciu. Dotychczas o rolkach i deskorolce dyskutowano głównie od strony kosztowej, jako bezzwrotny wydatek samorządu na rzecz zaspokojenia potrzeb pewnej grupy mieszkańców (np. budowa skateparku). Niniejszy raport traktuje to zagadnienie od strony przychodowej – przedstawiamy branżę skate i turystykę rolkarską jako nową, dynamicznie rozwijającą się gałąź gospodarki, dającą zatrudnienie i wpływy z podatków dla lokalnych społeczności. Zachęcam do spojrzenia na rolki nie jako na koszt, ale źródło zarobku dla mieszkańców, biznesu turystycznego i gminnego budżetu.Szczególnie istotne jest to w gminach nadmorskich oraz gminach turystycznych położonych nad jeziorami, gdzie turystyka rolkarska jest niepowtarzalną okazją do wydłużenia sezonu turystycznego nawet do ośmiu miesięcy. Sezon rolkarski zaczyna się bowiem w marcu i trwa do końca października, na rolkach całkiem nieźle jeździ się również bezśnieżną zimą, pod warunkiem że jest sucho.

Czym jest skate?

Angielskim słowem skate określa się sporty (a także sposób przemieszczania się) związane z deskorolką, rolkami, a także bardziej niszowymi formami aktywności takimi jak rowery BMX. W dalszych rozważaniach skupimy się przede wszystkim na rolkach i deskorolce oraz poszczególnych ich formach.

Do branży skate pośrednio można zaliczyć również łyżwy i sporty łyżwiarskie (np. hokej), które były pierwowzorem łyżworolek. Nie każdy rolkarz jeździ na łyżwach i odwrotnie, ale w naturalny sposób technika jazdy jest podobna, instruktorzy rolkarscy zimą często pracują jako instruktorzy łyżwiarscy, sklepy rolkarskie zimą często zamieniają się w sklepy ze sprzętem narciarskim lub łyżwiarskim.

Rolkarze są ludźmi generalnie aktywnymi fizycznie, nie lubią pozostawać zimą bez ruchu i chętniej niż inni jeżdżą na nartach biegowych, które również mają pewne cechy wspólne z rolkami. Rolkarz ma już na wstępie opanowany krok łyżwowy na nartach biegowych i może praktycznie z marszu rozpocząć przygodę z biegówkami bez potrzeby wcześniejszej nauki jazdy. Dla wielu rolkarzy biegówki są swego rodzaju zimowym substytutem rolek. Z tego względu prowadząc działania marketingowe ukierunkowane na turystykę rolkarską, warto w materiałach promocyjnych zachęcać rolkarzy, by zimą przyjechali do Państwa gminy lub obiektu turystycznego na biegówki. Udany wypoczynek rolkarski w maju lub latem może zachęcić turystów, by pół roku później przyjechali do was na aktywny wypoczynek zimowy. W ten prosty sposób, dzięki połączeniu rolek z biegówkami, są Państwo w stanie zapewnić sezon na cały rok, co jest bardzo dużym wyzwaniem dla gmin nadmorskich i mazurskich.

Cechą charakterystyczną skate są małe kółka i związane z tym specyficzne wymagania odnośnie nawierzchni. Rower przejedzie po wszystkim, a rolki, deskorolka i hulajnoga wymagają równej, niefazowanej (pozbawionej szpar), ciągłej nawierzchni.

Optymalną nawierzchnią dla rolek i deskorolki jest równy, ale nie śliski asfalt. Dokładnie taki, jaki stosuje się na drogach rowerowych. Nieco gorszym, kompromisowym wariantem jest kostka niefazowana, a więc ta pozbawiona rowków, albo inna równo ułożona nawierzchnia (np. niefazowane płyty, beton wałowany, ekologiczna nawierzchnia z żywicy). Na rolki i deskorolkę nie nadaje się natomiast kostka fazowana ani szorstki, gruboziarnisty asfalt. Da się po tym przejechać, ale jest to bardzo uciążliwe. Całkowicie nieprzejezdne są natomiast odcinki szutrowe, żwirowe czy też nieutwardzone przedepty i ścieżki.

W jeździe na rolkach kluczowa jest CIĄGŁOŚĆ dobrej infrastruktury. Nawet krótki, stu czy dwustumetrowy odcinek szutrowy lub z bardzo krzywych płyt może zniweczyć efekty generalnie dobrej infrastruktury w sąsiedztwie. Rolkarze chcą mieć możliwość bezpiecznego i po prostu normalnego przejechania na długie odległości, raczej nie praktykuje się sytuacji, by dojechać do jakiegoś punktu, zmienić rolki na zwykłe obuwie, przejść ten odcinek pieszo i później zakładać rolki na nowo. Zwłaszcza, że nie każdy wozi ze sobą buty w plecaku.

Takie „wąskie gardła” znajdują się w każdym mieście i tym bardziej poza miastami, ale najłatwiej będzie wytłumaczyć je na przykładzie Trójmiasta oraz trasy z Trójmiasta na Hel. Trójmiasto ma generalnie dość dobre warunki do jazdy na rolkach i potencjalnie mogłyby one być jedne z lepszych w Polsce. Mogłyby, ale na razie nie są – o wiele lepsze warunki panują na Podtatrzu oraz w Krakowie, gdzie dzięki przyjętej w 2017 roku Uchwale Rolkarskiej (pierwszej w Polsce) miasto systematycznie pracuje nad likwidacją takich „wąskich gardeł”.

Do najważniejszych trójmiejskich tras nadających się do jazdy na rolkach należą:
1) Trasa nadmorska z Parku Północnego w Sopocie do Brzeźna, a stamtąd do Wrzeszcza i centrum Gdańska.
2) Bulwar nadmorski w Gdyni.
3) Asfaltowy chodnik wzdłuż ulicy Morskiej w Gdyni, od dworca głównego aż do granicy miasta z Rumią.
4) Dobrej jakości chodniki z niefazowanej kostki lub asfaltu w Rumi.
5) Droga techniczna Rumia – Obłuże.
6) Trasa Obłuże – Babie Doły.

Wszystkie te trasy mają bardzo duży potencjał, ale niestety nie są ze sobą połączone w jedną spójną całość – mimo, że niewiele ku temu brakuje. Największym problemem dla rolkarza jest przedostanie się z Sopotu do Gdyni. Co prawda na odcinku Kamienny Potok – Orłowo jest nawet całkiem niezłe połączenie, ale wąskim gardłem jest odcinek pomiędzy Parkiem Północnym a chodnikiem w rejonie przystanku Sopot Kamienny Potok i aquaparku. Trzeba tam się przemieścić po schodach i bardzo krzywych, stromo nachylonych płytach. Poprawę sytuacji rolkarzy w skali całej metropolii (w tym turystów rolkarskich) przyniosłaby stosunkowo niewielka i niedroga inwestycja w postaci budowy przez władze Sopotu kilkuset metrów asfaltowego łącznika – chodnika lub ciągu pieszo-rowerowego. Zresztą, wystarczyłby nawet remont już istniejących chodników w tej części miasta, w taki sposób, by zapewnić odpowiednią ciągłość infrastruktury.

Kolejnym problemem jest też brak możliwości komfortowego przedostania się na rolkach z bulwaru nadmorskiego w rejon przystanku Gdynia Redłowo z jednej strony oraz w rejon ulicy Morskiej z drugiej strony. Niepokojącym trendem jest też zastąpienie asfaltowej nawierzchni chodnika wzdłuż ulicy Morskiej chodnikiem z kostki fazowanej. Z tej nawierzchni w ogóle należałoby zrezygnować (wzorem Krakowa), nawet nie tylko ze względu na rolkarzy, ale zwłaszcza innych użytkowników (osoby na wózkach, z walizkami na kółkach, chodzące o balkoniku, panie w szpilkach).

Na rolkach można w miarę dobrze dojechać z Gdyni do Rumi i poruszać się na rolkach po całym mieście, ale jest problem aby dojechać gdzieś dalej – w karkołomny sposób dojedziemy do Redy, ale do Wejherowa już nie. Dość dobrze jeździ się na rolkach po Oksywiu, Obłużu, Pogórzu i Babich Dołach, a nawet z tej części Gdyni do Kosakowa – ale wąskie gardło występuje w rejonie Estakady Kwiatkowskiego, gdy chcemy dojechać stamtąd do centrum Gdyni. I wreszcie, prawdziwym turystycznym hitem (ale też przede wszystkim gratką dla rolkarzy – mieszkańców Trójmiasta i okolic) byłaby możliwość dojazdu z Gdyni na Hel bez konieczności zmiany obuwia. Wydaje się, że zbyt wiele oczekujemy? Spójrzmy na Kraków: tutaj możemy założyć rolki w położonym na zachodnim krańcu miasta Tyńcu, przejechać malowniczą nadwiślańską trasą pod Wawel, a następnie do położonej na wschodzie Nowej Huty. Tam trwa właśnie przebudowa wałów wiślanych i po ich zakończeniu, około 2022-23 roku będzie można dojechać bezkolizyjnie aż do Puszczy Niepołomickiej i dalej, do wschodnich krańców Małopolski (Szczucin). Jeszcze większe możliwości są na Podtatrzu – zakładając rolki na dworcu w Nowym Targu, dojedziemy bezkolizyjnie do oddalonej o 37 km słowackiej Trsteny lub w drugą stronę, nad Jezioro Czorsztyńskie. Na Słowacji godna uwagi jest 20-kilometrowa trasa z Tatrzańskiej Kotliny do Kieżmarku. O tym wszystkim można przeczytać w Przewodniku dla rolkarzy: Kraków, Małopolska, Słowacja. Trasa na rolki Gdańsk – Gdynia – Hel byłaby prawdziwym hitem porównywalnym ze wspomnianymi popularnymi trasami na południu.

Czy taka trasa Gdynia – Hel nie byłaby za długa na rolki? Absolutnie nie! To najczęstszy mit, że rolkarze jeżdżą tylko na krótkich odcinkach. Jak najbardziej na rolkach nie tylko da się zrobić np. 120 km dziennie (jeżeli jest gdzie), ale też właśnie rolkarze z całej Polski na forach internetowych i grupach na Facebooku wyszukują takich miejsc, gdzie można jeździć na tak długie dystanse.

Kolejną specyfiką – a zarazem najważniejszą mocną stroną SKATE jest dwoisty charakter tej aktywności. Jest to zarówno aktywność sportowa, rekreacyjna lub krajoznawcza, jak i sposób przemieszczania się z miejsca na miejsce. Na rolkach można zarówno jeździć z motywacją czysto sportową (treningi lub skatepark), jeździć na wycieczki (podobnie jak wycieczki rowerowe), jak i dojeżdżać na rolkach czy częściej na deskorolce do pracy, szkoły, sklepu czy na przystanek. Funkcja transportowa oraz krajoznawczo-turystyczna rolek i deskorolki z roku na rok rośnie, co wiąże się z innowacjami w branży i poprawą infrastruktury. W wyborze właśnie rolek a nie roweru jako środka transportu istotna jest jednak właśnie ta ich sportowa funkcja. Rolki po prostu dają dużo większą frajdę z jazdy niż rower, jest to swego rodzaju nagroda za to, że są od roweru bardziej wymagające zręcznościowo i kondycyjnie. Skoro przy okazji codziennych dojazdów można mieć radość z jazdy, a dodatkowo skutecznie spalić kalorie, sporo osób z tej możliwości korzysta.


Jeśli chodzi o funkcję transportową (np. dojazdy do pracy, szkoły, na uczelnię, na przystanek SKM) doskonale sprawdzają się nie tyle rolki, co „fiszka” lub longboard, czyli specjalna deskorolka z dużymi kauczukowymi kółkami, służąca właśnie do przemieszczania się. Longboard jest większy, fiszka mniejsza i pomyślana w ten sposób, by można było ją łatwo wziąć ze sobą do pociągu lub autobusu, schować do walizki, wziąć do ręki czy przyczepić do plecaka. Nazwa „fiszka” pochodzi od charakterystycznego opływowego kształtu przypominającego rybę (fish). Fiszka jest więc inna niż klasyczne deskorolki służące do akrobacji na skateparkach i służy do czego innego. W sklepach sportowych już za kilkadziesiąt złotych można kupić plecaki na deskorolkę – plecaki z trzema rzepami z tyłu, do których łatwo można przymocować deskorolkę i iść z nią gdziekolwiek – choćby i w wysokie góry.

Fiszka jest idealnym i uniwersalnym środkiem transportu, zapewnia wolność – jest mała, lekka, w przeciwieństwie do roweru można ją wziąć wszędzie (do pociągu, biura, sklepu, a nawet w góry czy na statek), a w dowolnym momencie gdy jest odpowiednia nawierzchnia – podjechać na niej zamiast iść pieszo. Jest wolniejsza niż rolki i bardziej odpowiednia na krótsze dystanse – właśnie by gdzieś podjechać. Sprawdza się tam, gdzie nie ma ciągłej infrastruktury. Jedziemy kawałek, trasa się kończy – nie ma problemu, zeskakujemy, deskorolka do ręki, idziemy, chwilę później znów jedziemy i tak bez ograniczeń. Nie trzeba zmieniać obuwia, co w przypadku rolek zawsze jest kłopotliwe. Fiszka jest idealnym rozwiązaniem dla metropolii takich jak Trójmiasto czy Warszawa, gdzie funkcjonuje kolejka lub metro – szybki transport, ale na najbliższą stację trzeba się jakoś dostać. Bardzo skraca dystans i ułatwia podróże transportem publicznym, a także zwiększa jego atrakcyjność. Zamiast iść 15 minut na SKM lub dojeżdżać na stację kolejki tramwajem lub trolejbusem, można w kilka minut podjechać na desce i w ten sposób bardzo sprawnie przemieszczać się po całej metropolii.

Deskorolka ma takie same wymagania odnośnie nawierzchni jak rolki. Oba urządzenia, rolki i deskorolka, mają ze sobą wiele wspólnego, wzajemnie się uzupełniają, ale też ich użytkownicy darzą się wzajemną sympatią. Pomiędzy rolkarzami i deskorolkarzami nie ma konfliktów ani nieporozumień, nie ma żadnych kulturowych czy subkulturowych form niechęci czy rywalizacji. Dominuje raczej poczucie wspólnoty interesów (dla obu grup bardzo ważna jest równa nawierzchnia, a kto nie jeździ ani na rolkach ani na desce tego tematu aż tak bardzo nie czuje) i podobnej pasji. Swego rodzaju dystans jest wobec hulajnogi, która ma identyczne wymagania odnośnie nawierzchni, ale z użytkownikami hulajnóg nie ma tego poczucia przynależności do jednej wspólnoty.

Bardzo istotny jest fakt, że rolki są o wiele bardziej niż rower efektywne w spalaniu kalorii, bardziej wymagające technicznie i kondycyjnie, ale też dają nieporównywalnie większą niż rower frajdę z jazdy i lepsze efekty zdrowotne. Na rowerze umie jeździć każdy, na rolkach nie. Rolkarze często wybierają właśnie rolki a nie samochód czy rower jako formę dojazdu do pracy, by zmienić przykry obowiązek przemieszczenia się we frajdę z jazdy, zrzucenie zbędnych kilogramów przy okazji codziennych zajęć, korzyści zdrowotnych, endorfin i lepszego samopoczucia dzięki codziennej porcji przyjemnego wysiłku.

Czym jest branża SKATE jako branża gospodarki i jakie są przykłady aktywności biznesowej i zawodowej?

Wróćmy jednak do branży SKATE jako gałęzi gospodarki. Poniżej – przykłady zawodów związanych ściśle z tą branżą, dla których jest to podstawowy sposób zarabiania na życie:
• instruktor jazdy na rolkach lub deskorolce,
• pracownik sklepu ze sprzętem rolkarskim / deskorolkowym,
• pracownik firmy produkującej sprzęt lub skateparki,
• serwisant sprzętu rolkarskiego, pracownik serwisu lub wypożyczalni,
• pracownik krytego biletowanego skateparku lub lodowiska,
• pracownik działu księgowości, marketingu, sekretariatu, handlowcy i inni w firmach z branży skate
• pracownik wydawnictwa lub portalu branżowego (analogicznie jak istnieją czasopisma górskie, dziennikarze piszący o górach, tak samo jest z rolkami i deskorolką),
• rzeczoznawca, ekspert, analityk w branży rolkarsko-deskorolkowej,
• pracownik lokalnej lub regionalnej organizacji turystycznej, Izby Gospodarczej, Urzędu Marszałkowskiego, sekretariatu euroregionu, związku międzygminnego i innych jednostek, odpowiadający za turystykę rolkarską i jej promocję.

Przykładowe firmy z branży STATE:
• firma projektująca i produkująca skateparki (np. chluba Małopolski – TechRamps)
• producenci i dystrybutorzy sprzętu i akcesoriów – na razie głównie zagraniczni, ale ze wsparciem władz samorządowych i izb gospodarczych być może to północna Polska stanie się dobrym miejscem dla powstania start-upów z branży skate?
• Kryty skatepark lub hala sportowa dla treningów
• Sklep rolkarski i deskorolkowy
• Hotel, pensjonat, ośrodek wypoczynkowy lub kwatery prywatne przy popularnej trasie rolkarskiej, nastawiony na turystów rolkarskich,
• Bar, bufet, kiosk lub sklep przy popularnej trasie rolkarskiej. Sporo takich obiektów pojawiło się wzdłuż trasy Nowy Targ – Trstena
• Firma zrzeszająca instruktorów rolkarskich / deskorolkowych

Obecnie przeżywamy bardzo trudne czasy związane z pandemią koronawirusa i związanymi z tym skutkami gospodarczymi – bankructwami wielu firm, zwolnieniami. Branża SKATE może częściowo łagodzić skutki społeczne zwolnień i utraty pracy, dając pewne warunki dla szybkiego przebranżowienia się, znalezienia nowego zajęcia np. jako instruktor jazdy na rolkach czy pracownik któregoś z wyżej wymienionych obiektów.

Odnowa gospodarki i turystyki po pandemii

O wiele ważniejsze są jednak korzyści pośrednie, czyli ogólny rozwój turystyki w gminach nadmorskich lub mazurskich dzięki atutowi turystyki rolkarskiej. Trasa rolkarska może być atutem który przeważy szalę i zdecyduje, żeby pojechać właśnie w to miejsce, a nie inne. A z tym wiąże się już zarobek hotelu czy pensjonatu, lokalnej smażalni, pubu i pizzerii, miejsca pracy dla osób które pracują w tych obiektach, dla dostawców, kontrahentów i całej lokalnej gospodarki.

Warto zauważyć, iż rozwój turystyki rolkarskiej jako nowej i na razie jeszcze niszowej gałęzi nie zawsze jest przyjmowany z entuzjazmem wśród ekspertów rowerowych. Pewna niechęć części rowerzystów wobec rolkarzy jest faktem, na podobnej zasadzie jak z dystansem i nieufnością przyjmowane są inne „nowinki”: snowboard versus narty, kitesurfing versus windsurfing. Aktywiści rowerowi często są zwyczajnie zazdrośni, że po wielu latach ich starań o rozwój branży rowerowej, gdy nie było z tym łatwo i w końcu się udało, niejako tuż obok wyrasta coś nowego, co burzy ustalony porządek. Co ciekawe, rolkarze dużo lepiej odnoszą się do rowerzystów, niż rowerzyści do rolkarzy. Każdy rolkarz potrafi też jeździć na rowerze i często lubi rower, trudno więc, żeby negatywnie odnosił się do samego siebie. Natomiast zaledwie co dziesiąty rowerzysta jeździ też na rolkach, a eksperci rowerowi nie jeżdżący na rolkach obawiają się, że rolki niejako rozmywają przekaz, który z takim trudem stworzyli.

Głównym zarzutem środowisk i ekspertów rowerowych jest to, że branża skate nigdy nie będzie w stanie nawet się zbliżyć do branży rowerowej pod względem liczby użytkowników. To prawda. Ale to jest właśnie największy błąd logiczny popełniany przez osoby, które zawodowo zajmują się turystyką rowerową i doradzają w tym zakresie samorządom. Intencją rolkarzy, deskorolkarzy i pracowników z branży SKATE wcale nie jest ściganie się na statystyki. Branża rolkarska nie powinna być dodatkiem do spraw rowerowych, czymś robionym przy okazji tematów rowerowych, jak się do tego często podchodzi. Nie jest też czymś w kontrze do rowerów, z ambicjami, by je zastąpić. To odrębny byt, z dużym potencjałem, który zasługuje na uwagę i szacunek urzędników. Ten szacunek może się przejawić przede wszystkim tym, że zgłębią temat, poproszą specjalistów o konsultacje i porady, przeczytają branżowe publikacje, wdrożą przedstawione im rekomendacje.

Dużą zaletą branży jest jej innowacyjność. Same rolki i deskorolka są innowacją samą w sobie, czymś innym niż dużo bardziej powszechny rower, przyciągają osoby które chcą czegoś innego i szybko reagują na zmieniające się realia. Zaletą środowisk rolkarskich jest duża solidarność, życzliwość, wyjątkowy jak na Polskę brak hejtu na tematycznych grupach dyskusyjnych w Internecie. Rolkarze się wzajemnie wspierają, informacje o nowych inicjatywach i miejscówkach do jazdy błyskawicznie rozchodzą się na Facebooku i pocztą pantoflową. Jeżeli od lokalnego samorządu pójdzie sygnał, że powstała 20-kilometrowa trasa na której rolkarze są mile widziani, poprzez lokalne fora i osobiste kontakty rozniesie się to na całą Polskę i okolice.

Ważne jest przy tym stosowane przez samorządy słownictwo. Błędem jest używanie określeń „trasa rowerowa” i zakładanie, że rolkarze niejako „przy okazji” z niej skorzystają. Tras rowerowych jest w całej Polsce multum i nie jest to już żadna atrakcja. Przeważająca większość z nich nie nadaje się na rolki, bo ma np. odcinki szutrowe lub z kostki. Dlatego jeżeli w Państwa gminie jest jakiś dłuższy, atrakcyjny odcinek dla rolkarzy – chwalcie się nim, ale używając słownictwa „trasa rolkarska”, „trasa na rolki”, „trasa rowerowo-rolkarska” itp. To jedyny sposób, by ktoś ze środowiska rolkarskiego dotarł do tej informacji, choćby poprzez wyszukiwarki internetowe. Rolkarze szukając tras do jazdy na rolkach siłą rzeczy wpisują w wyszukiwarce frazę „rolki”, „rolkarski”, „rolkarska”, a nie rower i trasa rowerowa. Sama informacja, że wasz wójt czy burmistrz zbudował świetną trasę rowerową nic nie da, jeżeli nie będzie tam adnotacji odnośnie rolek. Oczywiście najpierw sprawdźcie, czy dana trasa nadaje się na rolki, ale to jest dość proste nawet dla laika – jeżeli jest z asfaltu lub innej równej nawierzchni to się nadaje, jeżeli z kostki lub z odcinkami szutrowymi to niestety nie.

Wydłużenie sezonu turystycznego nad morzem i jeziorami

Wróćmy jeszcze do wspomnianej na wstępie kwestii wydłużenia sezonu turystycznego, co można osiągnąć dzięki rolkom w kombinacji z narciarstwem biegowym. O tym, jak ważne jest to zwłaszcza dla małych gmin nadmorskich i mazurskich, żyjących z turystyki, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Położenia geograficznego nie zmienimy, Bałtyk jest zimnym morzem i efekty znamy – tłumy (i wysokie ceny) od czerwca do końca sierpnia i trudność z przyciągnięciem turystów w pozostałych miesiącach, zwłaszcza w porównaniu z miejscowościami górskimi. Dlatego każdy sposób, by wydłużyć sezon turystyczny jest na wagę złota, zwłaszcza w małych miejscowościach.

Na rolkach można jeździć w zasadzie przez cały rok, pod dwoma warunkami – powinno być sucho i bez śniegu. Najlepsze warunki panują od kwietnia do października. Ale nad morzem bardzo dobrze się jeździ na rolkach również zimą, o ile nie ma śniegu i jest sucho.

Zimowa jazda na rolkach wcale nie należy do jakichś sportów ekstremalnych, pamiętając oczywiście o podstawowym założeniu, że musi być sucho – co jak co, ale po śniegu ani błocie nie przejedziemy, a jazda w deszczu lub po mokrej nawierzchni jest nieprzyjemna i niszczy łożyska. Niska temperatura nie jest problemem podobnie jak nie jest ona dla narciarzy czy zimowych spacerów. Gdy jest minus pięć stopni, czyste powietrze i sucha nawierzchnia, jazda na rolkach jest nawet całkiem przyjemna, po prostu trzeba się ciepło ubrać. Jest nawet ciekawsza i bardziej naturalna, niż zimowa jazda na rowerze. Wynika to z faktu, że na rolkach pracują wszystkie mięśnie, trzeba włożyć większy wysiłek niż w przypadku jazdy na rowerze, w efekcie jest po prostu ciepło i komfortowo. Oczywiście jasną sprawą jest, że przyjemniej jest jeździć na rolkach latem lub w maju, ale dla wytrawnych rolkarzy sezon trwa cały rok.

Zaletą zimowej jazdy na rolkach nad morzem jest czyste powietrze. Niestety, ale na południu Polski w miesiącach jesiennych i zimowych oraz wczesną wiosną jest straszny smog, który jest dodatkowo potęgowany warunkami naturalnymi – utrzymywaniem się zanieczyszczeń w kotlinach górskich. Oczywiście w miejscowościach nadmorskich również sytuacja nie jest idealna, również warto podejmować działania antysmogowe, zachęcać mieszkańców do zamiany źródeł ogrzewania z pieców-kopciuchów na bardziej ekologiczne. Ale już choćby ze względu na bliskość morza i wiatru rozwiewającego zanieczyszczenia, sytuacja jest dużo lepsza, niż na Podhalu. Warto ten atut wykorzystać, bo chociaż w Małopolsce są świetne warunki do jazdy na rolkach, to jednak w zimniejszych miesiącach sytuacja smogowa jest niestety nie do zniesienia.

Poważnym ograniczeniem jeśli chodzi o rolki w miesiącach późnojesiennych (zwłaszcza listopad) są niesprzątane, mokre liście, na których łatwo jest się poślizgnąć. Z kolei w okresie przedwiośnia i wczesnej wiosny (marzec, kwiecień) ograniczeniem są nieposprzątane po zimie chodniki i zalegający na nich pył. Należy zwrócić uwagę, że pył, błoto, drobne kamyki, liście czy gałęzie, na które zwykły pieszy czy rowerzysta nawet nie zwróci uwagi, dla rolkarzy mogą być poważną przeszkodą i zagrożeniem. Najechanie małym kółkiem na kamyk czy gałązkę może spowodować upadek i kontuzję. Również odpychając się od nawierzchni, na której jest rozsypany piach lub pył albo mokre liście, można się poślizgnąć i upaść. To wszystko są jednak czynniki, na które samorządy mają wpływ. Planując pozimowe sprzątanie ulic i chodników warto uwzględnić w nim również newralgiczne trasy rolkarskie, o dużym znaczeniu dla lokalnej turystyki.

Rekomendacje dla samorządów, branży turystycznej i biznesu

  1. Wzorem Krakowa warto wprowadzić absolutny zakaz stosowania kostki fazowanej na chodnikach. Jeżeli nie chcecie stosować asfaltu, dobrym rozwiązaniem jest kostka niefazowana, czyli ta bez rowków. Tak samo rozbieralna na wypadek awarii. Kostkę niefazowaną zamiast fazowanej zastosowały Kraków i Zakopane i to rozwiązanie sobie chwalą.
  2. Wprowadzenie powyższej zasady w postaci jakiejś formalnej uchwały lub zarządzenia, a nie tylko medialnej obietnicy. Przykład Nowego Targu pokazuje, co się dzieje z dobrą wolą władz miasta w takich kwestiach. Wiceburmistrz Waldemar Wojtaszek publicznie w mediach (m. in. Tygodnik Podhalański) ogłosił koniec z kostką fazowaną i stosowanie nawierzchni przyjaznych rolkarzom już w roku 2017. Zrobił bardzo wiele w tym kierunku, powstało sporo inwestycji z prawidłowej nawierzchni. Ponieważ jednak ta zasada nie została nigdzie formalnie zapisana, już w roku 2019 i 2020 znów zaczęły się pojawiać chodniki z kostki fazowanej. Nie ma w tym niczyjej decyzji ani złej woli. Po prostu zabrakło doprecyzowania pewnych kwestii w postaci wyraźnych uchwał i standardów.
  3. Turystyka rolkarska nie może być traktowana jako dodatek albo coś dziejącego się samoistnie przy okazji turystyki rowerowej. Nawet jeżeli rolkarze często korzystają z tras stworzonych z myślą o rowerzystach, ich potrzeby i wymagania odnośnie nawierzchni są nieco inne. Nie każda trasa rowerowa nadaje się na rolki, jest to osobna branża i dziedzina aktywności (sportu, transportu), którą należy potraktować indywidualnie.
  4. Kluczowa i zerokosztowa jest semantyka. Warto stosować określenia: turystyka rowerowo-rolkarska, rowerowa i rolkarska, turystyka rolkarska, trasy rowerowo-rolkarskie zamiast tylko „turystyka rowerowa” i „trasy rowerowe”. To ważne, choćby ze względu na wyszukiwarki internetowe. Rolkarze szukają tras ROLKARSKICH, a nie tras rowerowych. Jeżeli wy sami jako włodarze gmin, pracownicy wydziałów promocji czy organizacji turystycznych itp. nie podacie im informacji o tym że u was można jeździć na rolkach, rolkarze was zwyczajnie nie znajdą nawet jeśli macie fajną ofertę.
  5. Promocja turystyczna. W Województwie Pomorskim, Zachodniopomorskim i Warmińsko-Mazurskim jest wiele ciekawych tras na rolki, o których jednak rolkarze z innych części Polski nie wiedzą. O ile w miarę znana poza Trójmiastem jest trasa Sopot – Brzeźno, to praktycznie nikt nie wie, że całkiem niezłe warunki do jazdy na rolkach panują w Kołobrzegu – trasa Kołobrzeg – Ustronie Morskie. Oczywiście te warunki mogłyby być jeszcze lepsze, gdyby oba samorządy zrezygnowały z kostki fazowanej na nowych chodnikach, ale już teraz nie jest źle i warto się tym chwalić. Wiele osób pyta, czy da się pojechać na rolkach z Władysławowa na Hel oraz na Mierzei Wiślanej, albo ze Świnoujścia do Niemiec. Skoro jest popyt na tego rodzaju turystykę, warto to wykorzystać. Chwalić się tym co już u was jest i rozwijać infrastrukturę biorąc pod uwagę potrzeby rolkarzy.
  6. Rolki nie muszą być jedynym celem przyjazdu turystycznego i z reguły nie są, ale mogą przeważyć w decyzji, by wybrać np. Gdynię czy Ustronie Morskie a nie Kotlinę Kłodzką. Ogromną zaletą rolek jest to, że w przeciwieństwie do roweru zajmują mało miejsca, bez problemu mieszczą się w walizce lub plecaku, a jak się nawet nie zmieszczą, można je po prostu wziąć do ręki i zabrać do pociągu czy autobusu. Nawet jeżeli w Państwa gminie nie ma (jeszcze) jakichś szczególnie rewelacyjnych warunków do jazdy, nic nie stoi na przeszkodzie, by turysta po prostu spakował rolki wybierając się na urlop. Głównym celem wypoczynku może być plaża, spacery, zwiedzanie, a rolki niejako przy okazji.
  7. Postawcie na współpracę z sąsiednimi gminami i powiatami. Nie bójcie się zachęcać do przyjazdu do was do małej gminy i jako jeden z atutów podawać możliwość „wyskoczenia” na rolki do pobliskiego Trójmiasta, Kołobrzegu, Szczecina czy nawet Berlina lub wyspy Uznam. Rolkarze są przyzwyczajeni do tego, że na trasę trzeba z reguły podjechać, nie oczekują, że koniecznie muszą mieszkać tuż przy niej. Nie obawiajcie się, że wam „uciekną”. Noclegi w Łebie i wypad na rolki do Gdańska? Jak najbardziej! Warto w tym kontekście wspomnieć o wyspie Bornholm, raju dla rolkarzy. Jeżeli z waszych okolic można dostać się statkiem na Bornholm (np. z Kołobrzegu), warto o tym wspominać w kontekście turystyki rolkarskiej. Nocleg u was w Kołobrzegu / Ustce / Ustroniu Morskim, wypad na rolki na Bornholm – to jak najbardziej turystyczny hit!
  8. Konsultacje z ekspertami i ze zwykłymi rolkarzami, docenienie potencjału branży. Nie bójcie się pytać i przyznawać, że czegoś nie wiecie. Zrozumiałe jest, że urzędnicy którzy nie jeżdżą na rolkach czy desce, nie zajmujący się tym tematem, mogą się na tym nie znać. Warto jednak, by pytali ekspertów, stronę społeczną. Rolkarze doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nasza aktywność jest jednak mimo wszystko na początku drogi, że nie wszyscy jeżdżą na rolkach i nie każdy zna się na naszych potrzebach. Każdy nie-rolkarz który np. chce się czegoś dopytać i w tym celu dołącza do rolkarskiej grupy na Facebooku, jest zawsze mile widziany. Dołączajcie, pytajcie, chętnie pomożemy!

Gdzie szukać informacji?

Na Facebooku – mnóstwo lokalnych i ogólnopolskich rolkarskich grup tematycznych ze słowem „Rolki” w nazwie, np. Rolki Warszawa, Rolki Gdańsk itp.
Zapraszamy do grup:
Rolki Pomorze, Warmia i Mazury
Rolki Polska i Europa
Kontakt z autorem: kuba.loginow@gmail.com

Zapisz się na nasz newsletter:

 
 
Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto

Jakub Łoginow




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *