Biegówki w Krakowie, Tatrach i na Orawie z Yellow Bus

W tym roku mamy piękną zimę, a równocześnie – zamknięte stoki narciarskie. To wcale jednak nie oznacza, że należy rezygnować z nart. Fajnym rozwiązaniem są biegówki, na których można nauczyć się jeździć nawet w Krakowie, a po opanowaniu podstaw techniki wybrać się w któryś weekend w tatrzańskie doliny. Rekomendujemy wycieczkę z Yellow Busem – bezpośrednie autobusy z Nowej Huty, przez Ugorek i centrum Krakowa wyjeżdżają w każdą zimową sobotę i niedzielę rano i dojeżdżają bezpośrednio w miejsce, gdzie w dalszą wycieczkę można już wyruszyć na biegówkach – do Palenicy Białczańskiej (szlak na Morskie Oko) oraz Ronda Kuźnickiego w Zakopanem. Powrót do Krakowa około godziny 17:00, bilet tam i z powrotem to 35 złotych lub mniej, przewóz nart bezpłatnie.




Rodzaje nart biegowych i skiturowych

Narty biegowe oraz te przeznaczone do wspinaczki i zjazdów (backcountry i skitury) mają odmienną konstrukcję od zwykłych narty zjazdowych. Główna różnica polega na innym wiązaniu – o ile w zwykłych nartach but narciarski jest przyczepiony do narty na sztywno, to w biegówkach zaczep jest tylko z przodu buta, a pięta nie jest przyczepiona, tak aby można było ją podnosić w górę podczas chodzenia – biegania. Również buty do biegówek są inne, bardziej przypominają zwykłe skórzane buty, są miękkie i wygodne, po zdjęciu nart można w nich swobodnie i komfortowo chodzić. Sprzęt jest też zdecydowanie tańszy – biegówki można kupić w Decathlonie czy innym sklepie sportowym już za 200-300 złotych, do tego oczywiście potrzebne są buty (kilkaset złotych) i kijki. Przyda się też pokrowiec na narty, zwłaszcza po to by się nie rozjeżdżały, gdy wchodzimy z nimi do autobusu czy nosimy w ręce. Na cały sprzęt wydamy około 800 – 1000 złotych, można oczywiście więcej, można mniej, w zależności od marki i jakości. Jeżeli to dla nas za drogo, rozwiązaniem jak zawsze jest rynek wtórny, czyli zakup używanego sprzętu, na giełdzie lub przez internet, w takim przypadku zmieścimy się w kwocie 300-400 złotych.

„Zwykłe” narty biegowe są bardzo wąskie, dzięki czemu narciarz łatwiej osiąga stosunkowo dużą prędkość w porównaniu z nartami o szerokości zbliżonej do nart zjazdowych (skitury i backcountry, czyli przełajówki). Ale coś za coś: biegówki słabo nadają się do zjazdów z trasy o dużym nachyleniu, trudniej się na nich hamuje pługiem niż na zwykłych nartach, są mniej zwrotne. Słabo się też nadają do jazdy w kopnym śniegu. Nie jest to niemożliwe, ale zwykłe biegówki nie są do tego przystosowane. Dla turystyki narciarskiej przez zaśnieżone pola, łąki, lasy i pagórki stworzono specjalne narty przełajowe, zwane backcountry, w Polsce jeszcze mało popularne. Są one czymś przejściowym pomiędzy biegówkami a skiturami, czyli nartami przystosowanymi do tego, by na nich wyjść na wysokie szczyty (na przykład z Kuźnic na Kasprowy, nie korzystając z wyciągów ani kolejki), a następnie z nich zjechać, częściowo szlakiem, a częściowo stokiem lub zboczem. Skitury to super sprawa, ale w odróżnieniu od biegówek wymagają już profesjonalnego przygotowania, w tym szkolenia lawinowego. Tej zimy już raczej trudno się będzie tego nauczyć, zwłaszcza że są obostrzenia związane z pandemią. Ale biegówki – jak najbardziej. Nawet jeżeli jeszcze nie jeździliście, zdążycie kupić sobie sprzęt teraz na początku lutego, potrenować najpierw w Krakowie (w Lasku Wolskim lub na Lotnisku Rakowice-Czyżyny), a następnie w drugiej połowie lutego lub w marcu wybrać się na narciarską wycieczkę do Zakopanego, Morskiego Oka, Doliny Kościeliskiej lub Chochołowskiej, o czym szczegółowo za chwilę.

Gdzie trenować w Krakowie?

W ostatnich latach zima w Krakowie była bardzo słaba, praktycznie bezśnieżna – tak było zwłaszcza w 2019 i 2020 roku. W tym roku jest zdecydowanie lepiej, więc warto to wykorzystać nie tylko do zjeżdżania z dziećmi na sankach i lepienia bałwana, ale też do nauki jazdy na biegówkach.

Lotnisko Rakowice-Czyżyny

Można to zrobić praktycznie w każdym krakowskim parku, a także na polach i górkach na obrzeżach miasta. Polecam zwłaszcza pas startowy dawnego lotniska Rakowice-Czyżyny – jego zachodnią, niezabudowaną część wraz z przyległym parkiem przy Muzeum Lotnictwa. W zachodniej części pasa, przy osiedlu Cieślewskiego znajduje się całkiem spora górka saneczkowa. Jest to idealny pomysł na rodzinne spędzenie popołudnia lub weekendu – podczas gdy dzieci będą zjeżdżać na sankach lub lepić bałwana, Ty w tym czasie potrenujesz jazdę na biegówkach, mając dziecko na oku.

Lotnisko Rakowice-Czyżyny

Popularnym miejscem są także naturalne górki w krakowskich Witkowicach na północy miasta, pomiędzy Białuchą a ulicą Dożynkową, w rejonie osiedla Witkowice Nowe i dawnego szpitala okulistycznego. Ogromne, bezkresne przestrzenie, sporo śniegu i dobrej zabawy.

Witkowice

Tego typu miejsca znajdują się zresztą praktycznie wszędzie na obrzeżach Krakowa. Swoszowice, Skałki Twardowskiego, Sikornik, Górka Pychowicka, Kostrze, Bodzów, Lasy Tynieckie, Górka Kościelnicka, wzgórza w rejonie Węgrzynowic, Wadowa, Łuczanowic, Grębałowa – to tylko przykłady miejsc, w które warto się wybrać. Poza Krakowem popularna jest Puszcza Niepołomicka, a także Puszcza Dulowska.

Niezastąpionym bastionem zimy i biegówek jest Las Wolski. Jest on położony aż 100 – 150 metrów ponad poziomem Rynku Głównego czy Błoń. Panuje tam specyficzny mikroklimat – jest kilka stopni chłodniej, zimą jest tam po prostu zdecydowanie więcej śniegu i dłużej się on utrzymuje. Często jest tak, że gdy na Błoniach czy w Parku Lotników jest już tylko kilkucentymetrowa warstwa śniegu po której na nartach nie przejedziemy, w Lesie Wolskim panują całkiem niezłe warunki. Naszą wycieczkę możemy zacząć przy wejściu do ZOO, gdzie można dojechać autobusem miejskim nr 134 (kursuje dość często, spod stadionu Cracovii koło Błoń, w centrum miasta). Następnie – leśnymi ścieżkami, drogami i szlakami w okolicy. Nie wszędzie da się bezpiecznie dojechać, po jakimś czasie większość ścieżek dochodzi do momentu, gdy dalej robi się stromo i może być niebezpiecznie (ryzyko zderzenia z drzewem) – wówczas po prostu wracamy i wybieramy kolejne odgałęzienia. Można tak objechać prawie cały las, dojechać na Kopiec Piłsudskiego, spędzić naprawdę fajny i aktywny dzień lub wieczór.

Trasy narciarskie w Zakopanem i Tatrach

Podtatrzańskie miejscówki biegówkowe można podzielić na dwie główne kategorie. Pierwsza – to sztucznie utworzone tory specjalnie dla narciarstwa biegowego, których jest pełno w samym Zakopanem i Kościelisku, są łatwiejsze, ale też krótsze i szybciej się można na nich znudzić zwłaszcza jeśli nie lubicie jeździć w kółko i wolicie wycieczki przełajowe. W Zakopanem takie trasy są zakładane na Równi Krupowej (wielka łąka w samym centrum miasta, zakopiański odpowiednik Błoń), pod Skocznią i na stadionie COS (te są jednak płatne) oraz na zachód od skoczni – w lasku i na łąkach w rejonie Doliny Białego. Polecam zwłaszcza te ostatnie, są dość długie, jest przyjemne leśne otoczenie, urozmaicone widoki. Trasy narciarskie tradycyjnie zakłada także sąsiednia gmina Kościelisko. Z roku na rok konkretne lokalizacje i zasady się nieco zmieniają, szczegóły znajdą Państwo na stronach internetowych obu gmin oraz oczywiście poprzez wyszukiwarkę.

Drugą kategorią są naturalne drogi i szlaki górskie lub podgórskie, które nie powstały co prawda z myślą o narciarzach, ale oprócz ruchu pieszego doskonale nadają się także dla nart biegowych i są w ten sposób wykorzystywane. Do najważniejszych należą: szlak z Palenicy Białczańskiej nad Morskie Oko, Dolina Chochołowska (do schroniska), Dolina Kościeliska (do schroniska), Droga pod Reglami (przy czym miejscami są tu górki i trudno jest zjechać), trasa Rondo Kuźnickie – Kuźnice – Dolina Jaworzynki (lub szlak na stoku Nosala), Dolina Strążyska, Dolina Małej Łąki, dolna partia Doliny Białego. Polecam je wszystkie – to znacznie ciekawsza forma jazdy na biegówkach, w samym sercu gór a zarazem po w miarę płaskim terenie bez zagrożenia lawinowego, niż jazda w kółko po torze w parku.

Najciekawsze trasy – które wybrać?

Jeżeli którąś z tych tras tatrzańskich miałbym szczególnie polecić, to zdecydowanie trzy: Dolina Chochołowska, Dolina Kościeliska oraz trasa na Morskie Oko. Każda z nich jest na tyle długa, że jest to wycieczka na ładnych kilka godzin, taka porządna. A zarazem da się ją zrobić w jeden dzień – przyjechać rano autobusem z Krakowa prosto na szlak i spokojnie po południu wrócić, zdążając na autobus powrotny około godziny 17:00. Do każdego z tych miejsc w każdy zimowy weekend dojeżdża bezpośredni autobus Yellow Busa relacji Nowa Huta – centrum Krakowa – Podgórze – Palenica Białczańska (jeden wariant) lub Nowa Huta – Chochołów – Dolina Chochołowska – Dolina Kościeliska – Rondo Kuźnickie (druga trasa, oba autobusy jadą równolegle). Bilet można kupić online na stronie www.yellowbus.pl standardowa cena to 35 złotych tam i z powrotem, autobusy są duże i komfortowe.

Trasy na przyszły rok lub z testem na covid – słowacka Orawa

Gdyby nie pandemia, poleciłbym również świetne trasy narciarstwa biegowego po słowackiej stronie granicy, zwłaszcza na Orawie i w Tatrach Zachodnich. Aktualnie jednak na Słowacji obowiązuje twardy lockdown i zakaz wychodzenia bez negatywnego wyniku testu. Jeżeli mają Państwo zrobiony aktualny test z wynikiem negatywnym, wykonany dzień wcześniej, można skorzystać już tej zimy – ale proszę wcześniej sprawdzić (np. w Ambasadzie) aktualne obostrzenia, bo sytuacja zmienia się dynamicznie.

Słowacka Orawa niedaleko Chochołowa

Świetna 16-km trasa zaczyna się już w Chochołowie, dokąd również możemy dojechać Yellow Busem bezpośrednio z Krakowa i Nowej Huty. W centrum wsi kierujemy się w stronę parkingu i mostu na rzece Czarny Dunajec, koło wodospadu. Następnie ścieżką rowerową pod górę do głównej transgranicznej trasy rowerowo-rolkowej Nowy Targ-Trstena, gdzie skręcamy w lewo i po chwili jesteśmy na granicy państwowej. Stamtąd super malowniczą trasą do słowackiej Trsteny. Do Chochołowa wracamy albo autobusem transgranicznym Eurolinia Tatry (o ile aktualnie kursuje – szczegóły na www.eurolinia.pl lub na Facebooku Eurolinii), albo lokalnym słowackim autobusem relacji Trstena – Sucha Hora (kursuje średnio co godzinę, podróż trwa niecałe pół godziny). Z Suchej Hory idziemy pieszo do Chochołowa, to 2 km i około 20 minut spaceru wzdłuż głównej drogi.

Świetne trasy narciarstwa biegowego są także zakładane w Orawicach oraz w rejonie Doliny Rohackiej i Zuberca. Oczywiście jest ich o wiele więcej – m. in. w Szczyrbskim Plesie, na cyklochodniku Tatrzańska Kotlina – Spiska Biała, w Dolnym Kubinie, pod Babią Górą i w wielu innych miejscach, których nie sposób tutaj wymienić. Skoro jednak i tak na razie jest problem z obostrzeniami, na razie podaję ten temat hasłowo, tak aby wstępnie zaplanować sobie takie wycieczki na przyszły rok. A już tej wiosny (maj, czerwiec), zachęcam by wybrać się na słowacką Orawę na rolki lub rower (również można go przewieźć Yellow Busem). Bądź na bieżąco: polub stronę „Polska – Słowacja – autobusy” na Facebooku oraz dołącz do grup: Fanatycy Nart Biegowych oraz Słowackie Tatry i inne góry, jeżeli jesteś z Warszawy – również do grupy Warszawa – Tatry.

Jakub Łoginow




Jedna myśl na temat “Biegówki w Krakowie, Tatrach i na Orawie z Yellow Bus

  • 3 lutego, 2021 o 9:43 pm
    Permalink

    Super info. Biegam na nartach i chodzę po Tatrach, ale znalazłem tu mnóstwo ciekawych wiadomości. Mam BC do biegania po polach na Jurze, ale jeśli chodzi o biegówki to do tej pory Turbacz, Jakuszyce i Jizerka. Mam pytanie: czy doliny tatrzańskie raczej na biegówkach , czy bardziej BC? Ja mam jedne i drugie, ale żona tylko biegówki. I jeszcze jedno pytanie: czy w okolicach 60 można zaczynać na nartorolkach?
    Pozdrawiam 🙂 Stefan Janowicz

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *