Lasy dla Krakowa – pierwsza w Polsce skuteczna inicjatywa na rzecz zalesiania miasta [SUBIEKTYWNY RAPORT POMYSŁODAWCY PROJEKTU]

Kraków to niezwykle podzielone społecznie i politycznie miasto – trudno o drugie takie w Polsce i okolicach. W tym skonfliktowanym do granic możliwości mieście udało się jednak zrobić rzecz absolutnie ponad podziałami. Inicjatywa „Lasy dla Krakowa” to historia współpracy osób, które w innych tematach nie zawsze się ze sobą zgadzają, mówiąc dyplomatycznie. Swoją cegiełkę włożyli m. in. Jakub Łoginow – autor tego tekstu, założyciel a następnie koordynator inicjatywy oraz autor opracowań eksperckich i dziennikarskich na temat zalesiania; Dominik Jaśkowiec – radny który na prośbę strony społecznej złożył projekt uchwały kierunkowej w tej sprawie oraz Piotr Kempf wraz ze współpracownikami – dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej, który temat podjął i go z pełnym przekonaniem realizuje. Jak i dlaczego powstały „Lasy dla Krakowa”, co było głównym celem tej oddolnej inicjatywy, jak wygląda realizacja działań zalesieniowych i jakie są krytyczne uwagi oraz rekomendacje warte uwzględnienia? O tym wszystkim w poniższym raporcie, który z oczywistych względów ma charakter subiektywny i publicystyczny – jest bowiem pisany przez pomysłodawcę i koordynatora tej inicjatywy oddolnej.




Postulat zero – powiększenie Parku Leśnego Witkowice

Las Witkowicki, zwany również Parkiem Leśnym Witkowice – to stosunkowo niewielki, ale bardzo malowniczy las położony na niemal całkowicie bezleśnej północy Krakowa. To cenne miejsce na spacery i aktywność sportową – bieganie i jazdę na rowerze górskim. Niestety, w każdym z tych przypadków wizyta w lesie kończy się niedosytem – w odróżnieniu od Lasu Wolskiego, Sikornika czy Lasów Tynieckich, Las Witkowicki po prostu… za szybko się kończy. Urozmaicony krajobraz zapowiada dobrą przygodę i wycieczkę na kilka godzin – a tu zanim na dobre wejdziemy w głąb lasu, jesteśmy już na jego końcu.

Tymczasem okolica zapewnia naprawdę duże możliwości dla powiększenia lasu i stworzenia tu „Lasu Wolskiego 2.0” – dużego kompleksu leśnego o powierzchni 400-500 hektarów, urozmaiconego o liczne polany, punkty widokowe, być może nowy krakowski kopiec (był taki pomysł – Kopiec AK na Górce Narodowej, temat wciąż jest otwarty). Oczywiście nikt nie mówi, że te 400 ha nowego lasu miałoby powstać na już, teraz. To proces rozłożony na 20 lat, jednak ważne, by już teraz zacząć. Taki był postulat z roku 2014 i to wówczas rozpoczęliśmy pierwsze działania, które w efekcie przerodziły się w nową inicjatywę społeczną.

Postulat powiększenia Lasu Witkowickiego po raz pierwszy ujrzał światło dzienne dzięki publikacji artykułu mojego autorstwa (Jakuba Łoginowa) w Miesięczniku „Kraków” na wiosnę 2015. Temat podchwyciły inne media, m. in. krakowski oddział Gazety Wyborczej. Towarzyszył temu dogłębny research, na ile powiększenie lasu jest realne i w jaki sposób można to zrobić. To m. in. analiza struktury własności gruntów, obowiązujących planów miejscowych, a także rozmowy z mieszkańcami Witkowic i Górki Narodowej. Po zebraniu materiałów prasowych i eksperckich, napisałem do wszystkich krakowskich posłów maila z prośbą o pomoc w realizacji tego tematu. Jako jedyny odpowiedział ówczesny poseł, a obecny radny Łukasz Gibała, który wystosował interwencję poselską do prezydenta Jacka Majchrowskiego. Biuro poselskie Łukasza Gibały udzieliło również profesjonalnej porady prawnej, która była pomocna w dalszych działaniach.

Odpowiedź prezydenta Majchrowskiego i poszukiwanie nowych rozwiązań

Odpowiedź na interwencję poselską Łukasza Gibały w sprawie powiększenia Lasu Witkowickiego była dość konkretna, ale zagmatwana. Prezydent nie powiedział wprost „NIE”, mimo że taki właśnie był wydźwięk pisma, o czym zresztą napisaliśmy w Miesięczniku „Kraków”, mimo że miesięcznik był podporządkowany Majchrowskiemu. Prezydent wskazał jednak, że na podstawie obowiązujących przepisów nie ma podstaw prawnych, by zainicjować powiększenie lasu i związany z tym wykup gruntów. Musiałby istnieć jakiś dokument, przepis albo zapis w prawie miejscowym, który zobowiązywałby miasto do podjęcia takich działań – a tego nie było. Sprawa wydawała się z góry przegrana, samo podejmowanie tego tematu wywoływało raczej uśmieszki politowania, a nie uznania. Jakie lasy, przecież to się nie może udać, podobnie jak Uchwała Rolkarska procedowana chwilę później. Oczywiście procedowana skutecznie, wbrew niedowiarkom.

Postanowiłem jednak taką podstawę prawną znaleźć lub ją w jakiś karkołomny sposób stworzyć. Była późna wiosna 2015. Maj, czerwiec, lipiec i sierpień 2015 zszedł mi na żmudny research dostępnej literatury i aktów prawnych. I wreszcie jest! Trafiłem na trudną do przebrnięcia „cegłę” w postaci Krajowego Programu Zwiększania Lesistości (KPZL), z której robiłem notatki do mającego powstać tekstu we wrześniowym „Miesięczniku Kraków” w roku 2015. Dotarłem do kluczowych zapisów, iż w ramach realizacji KPZL swoje regionalne i lokalne programy zwiększania lesistości powinny opracować województwa, powiaty, miasta na prawach powiatu i gminy. Ciąg dalszy researchu dziennikarskiego, zapytań prasowych – czy takie lokalne dokumenty powstały? Efekt researchu – z reguły nie, ale były pozytywne wyjątki – i to dzięki nim mamy teraz w Krakowie program zalesiania. Kilka województw (w tym Mazowieckie) opracowało swój Wojewódzki Program Zwiększania Lesistości. Małopolska – niestety nie, co wciąż warto naprawić. Powiaty – przebrnięcie przez wszystkie nie było łatwe, aż w końcu jest – swój Powiatowy Program Zwiększania Lesistości opracował i wdraża Wrocław, mimo że jego lesistość była dwukrotnie większa od krakowskiej.

Mamy punkt zaczepienia! Dalsze etapy – żmudna lektura mazowieckiego i wrocławskiego programu zwiększania lesistości, wypisanie niejasnych kwestii, zapytania prasowe m. in. do władz Wrocławia i Mazowsza oraz współpracujących z nimi specjalistów, konsultacje z ekspertami. Po kilku miesiącach pracy w końcu powstał tekst w Miesięczniku „Kraków”, który stał się kluczowy dla podjęcia przez Kraków działań zalesieniowych. „Lasy nie pomogą chronić Krakowa przed smogiem. Mogłyby, ale samorządy nie są zainteresowane” – to artykuł który powstał wskutek trwającego 4 miesiące researchu. To był najdłużej i najsolidniej przygotowywany tekst w mojej działalności dziennikarskiej, absolutny rekord. Ale było warto – kolejny artykuł z serii tych, które zmieniły rzeczywistość, dostarczając nieznanych wcześniej urzędnikom faktów, z którymi trudno polemizować.

Lasy dla Krakowa

Wspomniany artykuł ukazał się we wrześniowym numerze „Krakowa” w 2015 roku. Był to kamień węgielny dla stworzonej pod koniec 2015 roku inicjatywy „Lasy dla Krakowa” i strony na Facebooku o tej samej nazwie. Sformułowaliśmy konkretny postulat: rozpoczęcie przez miasto Kraków prac nad przyjęciem Powiatowego Programu Zwiększania Lesistości dla Miasta Krakowa, w którym główny nacisk ma być podjęty na zalesienia na północy miasta. Przede wszystkim – powiększenie Lasu Witkowickiego i stworzenie pomiędzy Witkowicami, Górką Narodową, Prądnikiem Białym, Toniami, Zielonkami, Marszowcem i Bibicami ogromnego lasu o powierzchni 400-500 ha. Druga rzecz – wąski, ale długi pas leśny ciągnący się przez północ Krakowa wzdłuż granic miasta i przyszłej północnej obwodnicy, stanowiąc dla niej naturalną zieloną barierę, ochronę przed spalinami i hałasem, a zarazem miejsce rekreacji. Miał się ciągnąć od Bronowic Wielkich, przez Tonie, Las Witkowicki, Prądnik Czerwony aż do Mistrzejowic i kończyć się na zalewie w Zesławicach. Łączyłby w ten sposób m. in. Las Witkowicki z Lasem Wąwóz nad Sudołem i przyszłym Parkiem Reduta oraz z Doliną Dłubni, gdzie planowany jest park rzeczny.

Dodatkowo jako „Lasy dla Krakowa” proponowaliśmy mniejsze zalesienia na terenach położonych bardziej centralnie – a więc małe lasy i zagajniki w Czyżynach, dzielnicy Prądnik Czerwony w rejonie lotniska i Ugorka, w Płaszowie. Proponowaliśmy przekształcanie dzikich i zaśmieconych haszczy śródmiejskich w mały las czy też zagajnik – przy ulicy Gnysia i Markowskiego przy Muzeum Lotnictwa, na terenie dzisiejszych Błoń Czyżyńskich, pomiędzy Życzkowskiego a Stella-Sawickiego, na Wilczym Polu (tereny pomiędzy AWF, Aleją Pokoju i Nowohucką), w Lasku Czyżyńskim i okolicach, w zagajnikach na terenie Łęgu (przy ul. Na Załęczu, Szafrańskiej). Proponowaliśmy też oficjalne strefy leśne w parkach miejskich (taki modrzewiowy lasek jest już w pośrodku Parku Lotników, ale formalnie nie jest lasem, mógłby też być powiększony).

Lasy dla Krakowa proponowały też powiększenie Lasku Łęgowskiego i Mogilskiego, o ile właściciele działek będą chętni na ich sprzedaż i pod warunkiem zaproponowania im atrakcyjnej ceny według wartości gruntów budowlanych – miasto stać na coś takiego. Uzupełnieniem lasów miały być duże parki, czyli takie powyżej 100 hektarów (dziś w Krakowie nie ma ani jednego). Pierwszy duży park miał powstać poprzez zachowanie przed zabudową terenów dawnego Lotniska Rakowice – Czyżyny i połączenie ich w jedną całość z Parkiem Lotników, poprzez schowanie pod ziemię fragmentu ruchliwej Al. Jana Pawła II pomiędzy ulicami Markowskiego a Życzkowskiego. Podobne rozwiązanie powstaje obecnie w Monachium, tunel parkowy ma scalić dwie części Ogrodu Angielskiego – unikalnego parku w centrum tej bawarskiej metropolii, o powierzchni ponad 300 ha.

Końcówka 2015 i pierwszy kwartał 2016 roku był czasem, kiedy do idei Lasów dla Krakowa trzeba było przekonać urzędników, polityków, radnych, ale przede wszystkim mieszkańców i aktywistów miejskich. Największy problem był z tymi ostatnimi. Postulat przyjęcia powiatowego programu zalesiania miasta był powszechnie wyśmiewany, traktowany jako coś co nie może się udać, a jego autor – jako musi być niespełna rozumu, skoro takie nierealne tematy proponuje.

Wiosną 2016 w odpowiedzi na takie nastawienie środowiska aktywistów miejskich podjęliśmy zmasowaną akcję „Lasy dla Krakowa – zapraszam znajomych, informuję media”. Cel – pokazać sceptykom, że mieszkańcy angażują się w tę sprawę, zapraszają znajomych do polubienia strony, że to nie jest żadna fanaberia, tylko ważny temat cieszący się realnym poparciem społecznym. Poskutkowało. W stworzonym wówczas wydarzeniu na FB wzięło udział ponad 1000 osób, efektem był wzrost polubień strony z ok. 2000 do ponad 4000. W międzyczasie spamowaliśmy tym tematem media i radnych miasta. Jako jeden z nielicznych, temat podjął radny Dominik Jaśkowiec, nasze działania wspierali też m. in. radni Michał Drewnicki, Małgorzata Jantos i Aleksander Miszalski. Efektem było zaproszenie mnie na posiedzenie Komisji Dialogu Obywatelskiego Rady Miasta, na której przedstawiłem postulaty społeczne odnośnie zalesiania. Mimo trwających wówczas powszechnie wśród aktywistów „heheszek”, do tematu pozytywnie odnieśli się przedstawiciele Zarządu Zieleni Miejskiej – Piotr Kempf i Łukasz Pawlik. Wielomiesięczny żmudny research dziennikarski nie poszedł na marne. Dostarczyliśmy takich trudnych do kwestionowania danych (np. zapisy KPZL zobowiązujące miasta do prowadzenia swoich działań zalesieniowych), że wraz z naciskiem społecznym udało się wytworzyć dobry klimat dla poddania pod obrady Rady Miasta uchwały kierunkowej w tej sprawie. Zgłosił ją Dominik Jaśkowiec, ale na kilka dni przed głosowaniem, wydawało się, że uchwała przepadnie.

Wątpliwości wyrażał radny klubu Jacka Majchrowskiego Sławomir Pietrzyk oraz spora część radnych PiS, PO (Grzegorz Stawowy) i Przyjaznego Krakowa. Na komisji pozytywna opinia przeszła ledwo-ledwo. Konieczne okazało się wsparcie inicjatywy „Lasy dla Krakowa” w postaci akcji masowego wysyłania maili do radnych, aby nie betonowali miasta, tylko zagłosowali za lasami. Przyszliśmy też na sesję, by osobiście zaznaczyć swoją obecność. Poskutkowało. Uchwała została przyjęta, a Zarząd Zieleni Miejskiej zaczął ją realizować.

Pierwszy etap – lata 2016-2019

Przyjęta uchwała przewiduje, że lesistość Krakowa ma się zwiększyć z wyjściowych ok. 4,4% w roku 2016 do docelowych 8% w roku 2040. To i tak będzie oznaczać, że Kraków w roku 2040 będzie na samym końcu dużych polskich miast pod względem lesistości i dużych parków – w tyle m. in. za Warszawą (15%), Katowicami (41%) czy Gdynią, w której lasy stanowią powyżej 50% miasta. Oczywiście, chciałoby się dużo więcej i szybciej. Te 8% w roku 2040 to był jednak realny kompromis, a poparcie wszystkich sił politycznych gwarantowało, że uchwała będzie realizowana (i jest).

Kilka miesięcy później na jednej z komisji dialogu Rady Miasta wicedyrektor ZZM przedstawiał podjęte przez tę jednostkę działania w ramach realizacji uchwały. Jak wówczas zaprezentowano, w pierwszym etapie co roku należy zalesiać średnio około 60 hektarów. Jednak ZZM chciałby przyspieszyć ten etap i w pierwszych latach zalesiać aż 100 hektarów rocznie, tak aby najtrudniejsze prace wykonać na początku (wykupy, porządkowanie spraw własnościowych, zmiany w ewidencji, zalesianie), a później skupić się na porządkowaniu, dolesianiu i korektach.

Pierwsze działania zalesieniowe ruszyły z kopyta już w kilka miesięcy po przyjęciu uchwały. To przede wszystkim zalesianie halizn (czyli formalnie lasów, które jednak były pozbawione drzew) oraz porządkowanie ewidencji gruntów, tak aby zagajniki powstające z samosiejek zakwalifikować oficjalnie jako las i tym samym zachować je przed wycięciem.

Lata 2019 – 2020

Na posiedzeniu w dniu 4 grudnia 2019 Rada Miasta Krakowa przyjęła Powiatowy Program Zwiększania Lesistości Miasta Krakowa na lata 2018 – 2040. Spełnił się postulat z roku 2014, na który jeszcze do niedawna wielu krakowskich polityków i aktywistów reagowało śmiechem. Albo wzruszeniem ramion. Komentarzami w stylu: „trzeba być oszołomem, żeby proponować coś takiego jak program zalesiania miasta”. Bezinteresowny hejt wylewany przez kilka lat non stop za to, że „ktoś proponuje lasy w mieście” znów okazał się być bez znaczenia. Podobnie jak ten obecny związany z ochroną Błoń Czyżyńskich jako zabytkowego pola wzlotów, co po latach będzie traktowane jako przejaw odwagi i odpowiedzialności za przyszłe pokolenia.

Dalsze działania podjęte z inicjatywy różnych osób i środowisk były już w dużej mierze konsekwencją przyjęcia obu uchwał zalesieniowych. Na program zwiększania lesistości powoływano się wykupując Las Borkowski i Górkę Pychowicką, a także sadząc Las Prawiek na cześć noblistki Olgi Tokarczuk. Spełnił się też główny postulat z 2014 roku – powiększono Las Witkowicki, mimo że wówczas w roku 2014 urzędnicy mówili, że „się nie da”. Na razie las powiększono nieznacznie, miasto zalesiło kilka działek na Górce Narodowej. Ale to dopiero początek. Miasto uporządkowało też haszcze w pobliżu Lasu Witkowickiego, zmieniając zarośla z licznymi gatunkami inwazyjnymi w las z prawdziwego zdarzenia. Podjęto także działania ukierunkowane na wykup gruntów w rejonie Witkowic i Górki Narodowej oraz zmiany planów miejscowych tak, by zapisać w nich „Zieleń Leśna” w miejsce „Zieleni Nieurządzonej”.

Trudno teraz powiedzieć, czym te działania się skończą. Być może niczym, być może pozostaną na papierze, a finalnie Las Witkowicki powiększy się o mało istotne 3-5 hektarów, a więc „z dużej chmury mały deszcz”. Oby nie, ale jest takie ryzyko.

Wszystko w naszych rękach – nas Mieszkańców, ale przede wszystkim organizacji pozarządowych i inicjatyw działających w temacie zieleni, radnych i członków rad dzielnic, dziennikarzy. Interesujmy się tym tematem, pytajmy jak idzie realizacja, opisujmy ją na łamach mediów i gazetek dzielnicowych. To jest kluczowe i motywujące urzędników oraz polityków do działań, niestety nic się samo nie zrobi.

Kontrowersje wokół zalesień w Chałupkach i Kujawach

Generalnie zalesienia w wielkiej metropolii o skrajnie niskim wskaźniku lesistości, borykającej się ze smogiem i „betonozą”, są tematem pozytywnie odbieranym przez lokalne społeczności. Ale pod warunkiem, że robione jest to z głową i w odpowiedzi na rzeczywiste potrzeby Mieszkańców – a więc np. zalesienia w Witkowicach, na północy Mistrzejowic i punktowo w Czyżynach: na dawnym lotnisku, Paprociowy Las, Lasek Czyżyński, zagajniki w Łęgu przy ul. Na Załęczu i Szafrańskiej, Park Woźniców.

W zabetonowanym do granic możliwości Krakowie są jednak osiedla, gdzie zieleni (głównie rolnej) nie brakuje i mieszkańcy wcale o nią nie proszą bo jej po prostu mają aż nadmiar. Chcą natomiast odrobinę więcej podstawowych udogodnień cywilizacyjnych, takich jak kanalizacja, chodniki wzdłuż ruchliwych ulic, place zabaw, przystanki kolei miejskiej czy skatepark. Mowa między innymi o nowohuckich Chałupkach, Kujawach, Pleszowie i Branicach. To właśnie tam w ostatnim czasie ZZM koncentruje swoje zalesienia, wbrew intencji która legła u podstaw inicjatywy „Lasy dla Krakowa”, która dotyczyła przecież głównie Witkowic i Mistrzejowic, a po części zabetonowanych Czyżyn. To nie jest tak, że mieszkańcy Chałupek i okolic są przeciwko lasom i zieleni. Są natomiast przeciwko „greenwashingowi” czyli sztucznemu nabijaniu statystyk zieleni, polegającemu na tym, że masowo wycina się drzewa i betonuje tereny bliżej centrum, a celem zachowania dobrych statystyk sadzi się bez ładu i składu lasy za Kombinatem w taki sposób, że nikt nawet nie spyta lokalnych Mieszkańców, jak te lasy mają wyglądać.

Mogą bowiem wyglądać całkiem nieźle i to niskim kosztem. W miejscu lasu Prawiek mógłby powstać naprawdę fajny park leśny, z którego korzystaliby mieszkańcy Kujaw, Chałupek, Pleszowa i Przylasku. Wystarczyłoby zamiast zwykłego sadzenia patyków, które później i tak uschły, zaplanować w nowym lesie również jakieś alejki, postawić ławki, zrobić place zabaw, postawić wieżę widokową. Las to nie park, nie ma na to miejsca? To popatrzcie na Las Wolski. To las a nie park – ale ma punkt widokowy (Kopiec Piłsudskiego), alejki w tym takie po których można jeździć na rolkach, wiaty dla odpoczynku i ławki, mnóstwo obiektów urozmaicających pobyt (ZOO, Symbioza, klasztor, Zamek w Przegorzałach, bufety). Gdyby choćby namiastka czegoś podobnego powstawała za Kombinatem w ramach programu zwiększania lesistości, Mieszkańcy mieliby zupełnie inny stosunek do tego tematu.

Prosty z brzegu przykład – brakuje chodników, ale w jednym miejscu zamiast chodnika w pasie drogowym który nie powstanie, ZZM mógłby zrobić żywiczno-mineralną lub asfaltową alejkę „śródleśną” wzdłuż drogi, przez środek nowo założonego „lasu”. Pomysł zgłaszałem, ZZM nie chce go podjąć. A może jednak?

Jakub Łoginow




Jedna myśl na temat “Lasy dla Krakowa – pierwsza w Polsce skuteczna inicjatywa na rzecz zalesiania miasta [SUBIEKTYWNY RAPORT POMYSŁODAWCY PROJEKTU]

  • 27 grudnia, 2020 o 9:58 pm
    Permalink

    Wspaniała inicjatywa. Coraz więcej mieszkańców jako główne kryterium wyborczego traktuje podejście radnego do zwiększenia powierzchni terenów zielonych w Krakowie i rabunkowej zabudowy miasta. Za kilka lat partie zielone będą jak w Niemczech liczyły znaczny odsetek władz.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *