Meissnera bez drzew, zamieniona w betonowe koryto? Można to zmienić, jeżeli mieszkańcy poproszą o interwencję wpływowego posła PO

Budowa linii tramwajowej Meissnera – Mistrzejowice bez zmiany obecnej koncepcji będzie oznaczać masową wycinkę drzew i nadrabianie drogi przez pasażerów. Na szczęście nie ma jeszcze projektu budowlanego, a koncepcję można zmienić. Potrzebna jest w tej sprawie decyzja polityczna, którą może podjąć tylko szef małopolskiej PO Aleksander Miszalski. Jak najbardziej jest szansa, by poseł podjął temat – skutecznie pomógł Mieszkańcom i uratował drzewa. Ci jednak muszą go o to poprosić i to najlepiej organizując się wcześniej w kilkunastoosobową grupę.




„To nie jest budowa tramwaju, tylko poszerzanie dróg i tylko przy okazji dodanie kawałka szyn”

Budowa linii tramwajowej z pozoru jest sprawą, której można tylko przyklasnąć. Kojarzy się z ekologicznym transportem, czystszym powietrzem, ekologią, ograniczeniem ruchu samochodowego – ale nie poprzez restrykcje wobec kierowców, tylko stworzenie wygodnej alternatywy. Tak mogło być i tym razem. I wciąż może: transportowi aktywiści Rafał Terkalski, Mateusz Filipek i Jakub Stępak od lat wskazują na merytoryczne wady obecnej koncepcji i proponują konkretne rozwiązania, naprawiające błędy i niechlujstwo urzędników.

Ci jednak nie chcą słuchać Mieszkańców i nie chcą podjąć dialogu. Wciąż jednak nie jest za późno, by zły projekt naprawić.

Ulica Meissnera i Młyńska – szerokie, zielone arterie z pustym pasem zieleni pośrodku, na którym zamiast trawy zmieści się torowisko. Gdy zapytać mieszkańców, jak wyobrażają sobie linię tramwajową na Meissnera, niemal wszyscy są przekonani, że jezdnia pozostanie bez zmian a po prostu pomiędzy jezdniami pośrodku powstanie torowisko. I właśnie takie coś ludzie popierają, to rozumieją pod hasłem „budowa linii tramwajowej”. Mieszkańcom do głowy nie przychodzi (bo i skąd), że planowane jest coś zupełnie innego, czyli głównie kosztowna rozbudowa dróg, wycinka zieleni i sprowadzanie pieszych do podziemia.

Pamiętacie niedawne zdziwienie, dlaczego budowa linii tramwajowej na Górkę Narodową wiązała się z rzezią drzew w okolicy? Tu będzie jeszcze gorzej z tą różnicą, że jeszcze możemy temu zapobiec. Wyrżnięte mają być drzewa wzdłuż ulicy Meissnera pomiędzy jezdnią a osiedlem Pszona oraz pomiędzy jezdnią a wysokimi blokami w rejonie ulicy Bajana. To samo czeka piękną zieleń przydrożną w rejonie ulicy Fiołkowej i stadionu Wieczystej. Obecnie mimo że Meissnera jest ulicą dwujezdniową, na odcinku pomiędzy kościołem Matki Bożej Ostrobramskiej a Rondem Młyńskim jest naprawdę przyjemnym ciągiem spacerowym i rowerowym. Szpaler kasztanowców, brzóz, jarzębiny i innych dorodnych drzew tworzy klimat tego miejsca. To wszystko już wkrótce ma zniknąć, choć wciąż nie musi.

Aspekt polityczny

Szybsze połączenie tramwajowe Mistrzejowic z centrum Krakowa jest potrzebne już dawno. Eksperci z zakresu transportu (m. in. Barek Bauer z PK) krytykowali jednak przebieg tej linii przez ulicę Meissnera, proponując jej poprowadzenie na przedłużeniu ulicy Rakowickiej.

Mieszkańcy Mistrzejowic mieliby dużo bliżej do centrum miasta – tramwaje nie musiałyby jechać naokoło. Przedłużenie tej linii byłoby też impulsem dla rozwoju SKA na Małej Obwodnicy Kolejowej. W rejonie ulicy Brogi powstałby przystanek przesiadkowy z tramwaju na pociąg, dzięki czemu na stacji Kraków Olsza w końcu pojawiliby się pasażerowie. Dzięki temu wzrosłyby szanse na budowę kolejnych przystanków SKA na Grzegórzkach na Małej Obwodnicy (Mogilska, Al. Pokoju, Klimeckiego, Żabiniec) oraz na budowę kolei do Łęgu. Eksperci włożyli w to sporo pracy, niestety od tego wariantu odstąpiono – w dużej mierze przez upór wpływowego radnego PO Dominika Jaśkowca, który konsekwentnie forsował wariant przez Meissnera.

Sam radny tłumaczy, że wariant przez Rakowicką był zły, bo w rejonie ulicy Radomskiej są niewyjaśnione problemy własnościowe i „nie da się” zbudować tam linii tramwajowej. To samo powtarzali urzędnicy ZIKIT-u. Eksperci Politechniki Krakowskiej nie byli już tacy przekonani, że „się nie dało”. Decyzje w dużej mierze zapadły z przyczyn politycznych. A linia przez Meissnera była forsowana przez pana Jaśkowca mimo negatywnej opinii wielu mieszkańców okolic Ronda Młyńskiego, którym ta linia pogorszy dojazd do centrum miasta poprzez likwidację części autobusów jadących na wprost, a nie jak tramwaj naookoło.

Ale już nawet abstrahując od samego przebiegu, który powiedzmy że jest już przesądzony, problemem jest teraz co innego. Radny Dominik Jaśkowiec nerwowo reaguje w mediach społecznościowych na każdy przejaw krytyki obecnej koncepcji polegającej na likwidacji drzew, mimo że generalnie jest za zielenią i ta obrona zieleni jest szczera. Eksperci od kilku lat próbują mu spokojnie i merytorycznie tłumaczyć, że projekt można poprawić, że nie trzeba poszerzać jezdni, że drzewa są do uratowania. Że będzie miał ten „swój” tramwaj przez Meissnera, będzie miał sukces którym się pochwali w wyborach – ale lepszy, bez wycinki drzew, bez tych koszmarnych błędów urzędniczych. Bez skutku. Próby dyskusji w tej sprawie odbierane są jako atak, a radny traktuje tę koncepcję jako projekt życia, na zasadzie: „zła, dobra, nieważne, niech nikt już niczego nie poprawia i nie rusza, niech to powstanie jak najszybciej”. A ponieważ politycznie dużo znaczy (jest przewodniczącym Rady Miasta) – urzędnicy liczą się z jego zdaniem, boją się stracić pracę jeśli się mu sprzeciwią i na pewno nie dokonają zmian w koncepcji bez wyraźnej zgody Dominika Jaśkowca.

Dominika, który bardzo dużo znaczy – ale jednak nie wszystko, bo jest jeszcze ktoś nad nim. Ktoś, komu Dominik Jaśkowiec jest posłuszny – bo musi. I komu się nie postawi, jeżeli z jego strony będzie wyraźna decyzja, że projekt MUSI być zmieniony, by uratować drzewa i skrócić pasażerom drogę na przystanek (Rondo Polsadu się kłania).

Pomóc może tylko Aleksander Miszalski

W tej sytuacji niestety polityka, emocje i osobiste ambicje wzięły górę nad merytoryką na tyle, że mieszkańcom i ekspertom bardzo trudno będzie wpłynąć na uratowanie drzew w normalnym, demokratycznym trybie, bez uwzględnienia niuansów krakowskiej „kuchni politycznej” – o których mało kto wie, a która dla tego projektu jest kluczowa.

Jedyną osobą która realnie może wpłynąć na Dominika Jaśkowca i dzięki temu uratować drzewa na Meissnera, jest poseł, a wcześniej radny miejski Aleksander Miszalski. Który de facto jest partyjnym przełożonym Jaśkowca i liderem tej samej frakcji w rządzącej miastem Platformie, do której należy również Dominik. A przy tym nieuwikłany w chore krakowskie układy biznesowe, nie załatwiał sobie ciepłych posadek po znajomości, bo wyjątkowo, sam na swoją pozycję zapracował na wolnym rynku. Wiele może, nic mu nie mogą zrobić czy zabrać. Politycznie wiele może zyskać, podejmując skuteczną interwencję, która da mu kolejne głosy w następnych wyborach – lub nie da ich, jeżeli tej interwencji nie podejmie lub zrobi to nieskutecznie.

Dodatkowo, Aleksander Miszalski jako radny miasta Krakowa w latach 2014 – 2019 wielokrotnie walczył z przeskalowanymi inwestycjami drogowymi i w obronie zieleni, okolicę Meissnera zna od podszewki, do samej zasadności zmiany koncepcji nie trzeba go przekonywać. Ponadto, do podstawowych zadań posłów należy podejmowanie interwencji poselskich w LOKALNYCH sprawach, z którymi zgłosili się mieszkańcy. Poseł na Sejm RP może w dowolnej chwili podjąć taką interwencję w Urzędzie Miasta, przykładowo, może zażyczyć sobie natychmiastowej rozmowy z wiceprezydentem Krakowa, Warszawy czy dowolnego innego samorządu i takie interwencje się odbywają. Siła posła będącego wojewódzkim liderem wpływowej partii w województwie jest naprawdę duża, w tym i innych tematach.

Jeżeli w tej sprawie zbierze się przynajmniej kilkanaście osób, które zwrócą się do Aleksandra Miszalskiego z wyraźną prośbą o stanowczą i skuteczną interwencję w obronie drzew na Meissnera, to poseł i jego biuro poselskie taką interwencję podejmą i będzie ona skuteczna. Ważne żeby tego tematu nie odpuszczać i nie dać się zbyć. Poseł, a zwłaszcza TEN POSEŁ naprawdę MA KONKRETNE NARZĘDZIA, by tę sprawę pozytywnie załatwić – a zarazem nie zrobi tego nikt inny. Nawet mimo szczerych chęci nikt poza posłem Miszalskim nie jest w stanie wpłynąć w tej sprawie na Jaśkowca. A bez tego możemy się już teraz zacząć żegnać z zielenią, której los leży w rękach konkretnych, znanych z imienia i nazwiska osób.

Jakub Łoginow

Kontakty biura poselskiego:

Strona posła na Sejm: https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/posel.xsp?id=248&type=A

E-mail: Aleksander.Miszalski@sejm.pl

FB publiczny: https://www.facebook.com/aleksander.miszalski/

Adres biura: ul. Karmelicka 32
31-128 Kraków
tel. 601 900 088




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *