Tatry z Eurolinią – z Doliny Chochołowskiej do Oravic

Lato w pełni, przed nami też sezon pięknej tatrzańskiej jesieni we wrześniu i październiku – a skoro tak, warto przypomnieć o ciekawych, a nieco mniej oczywistych trasach tatrzańskich wycieczek. Dzięki uruchomieniu samorządowych autobusów transgranicznych otworzyły się nowe możliwości. Warto z nich skorzystać.




Trasa którą proponujemy należy do najłatwiejszych. To bardzo dobre rozwiązanie dla wszystkich, którzy gdyby nie to, wybraliby wycieczkę nad Morskie Oko czy inny banalny szlak. Polecamy ją na rozgrzewkę po przyjeździe na Podhale, trasa fajna, ale naprawdę spacerowa, idealna dla rodzin z dziećmi, seniorów, czy osób które dawno nie chodziły po górach. Trasa na kilka godzin, ale po dolinkach i bez przewyższeń. Można ją połączyć ze smacznym obiadem w schronisku lub Oravicach, z kąpielą po całej wycieczce w basenie, czy zimnym słowackim piwem w oczekiwaniu na autobus powrotny. Wycieczka dobra nie tylko na lato, ale również na jesień – i to nie tylko we wrześniu, ale nawet w drugiej połowie października, łapiąc ostatnie chwile słońca i dobrej pogody, lub nawet spacerując mimo przeciwności, bo tę trasę spokojnie da się też przejść podczas deszczu.

Startujemy u wylotu Doliny Chochołowskiej. Dojechać tu możemy na kilka sposobów. Z Bukowiny Tatrzańskiej, Poronina, Zakopanego lub Kościeliska można dojechać rano Eurolinią Tatry, co oczywiście polecamy. Co chwilę z Zakopanego do wylotu doliny kursują też prywatne busy. Ale tę wycieczkę można też zrobić bez noclegu pod Tatrami – wyjeżdżając rano autobusem Zebrabus z Krakowa lub Katowic bezpośrednio do wylotu Doliny. Rozkłady jazdy i cennik znajdą Państwo na stronach: Eurolinia Tatry i Zebrabus.

Dolina Chochołowska

Dolina Chochołowska to obok sąsiedniej Doliny Kościeliskiej jedna z najdłuższych dolin tatrzańskich. To dolina walna, czyli taka, która zaczyna się u podnóża Tatr i biegnie aż do głównej grani. Takich dolin w Tatrac h jest zalewie kilka. Oprócz Chochołowskiej i Kościeliskiej również Dolina Cicha Liptowska, Małej Łąki, Jaworowa, Białej Wody i kilka innych.
Przejście doliną jest naprawdę łagodne, w sam raz dla niedzielnych turystów, dzieci, seniorów. Przed Tatrami idziemy chwilę asfaltową drogą, następnie szeroką drogą szutrową. Praktycznie płasko, droga tylko lekko i niezauważalnie wznosi się w górę. Po półtorej – dwóch godzinach docieramy do pięknej polany na końcu doliny, na której znajduje się schronisko. Tam możemy coś zjeść, przenocować lub napić się kawy, herbaty lub piwa. W pobliżu schroniska odgałęzia się kilka szlaków. Można stąd dojść do Doliny Kościeliskiej, na główną grań Tatr, na Grzesia, Rakoń, Wołowiec i słowackie Rohacze. Można też do Doliny Bobrowieckiej – którą polecamy w tym wpisie.

Ze schroniska do słowackiej granicy jest bardzo blisko. Dojdziemy tam w 15 minut bardzo łagodnym szlakiem. Tuż przed granicą szlak się rozwidla. W lewo prowadzi trasa na Grzesia, Rakoń i Wołowiec – na graniczną grań tatrzańską. Fajne miejsca i warto się tam wybrać. My jednak idziemy prosto i dochodzimy do granicznej polany pod górą Bobrowiec. Dalej, już po slowackiej stronie, szlak schodzi cały czas w dół, w bardzo malowniczych okolicznościach przyrody.

Dolina Bobrowiecka i Juraniowa

Idziemy Doliną Bobrowiecką. Bardzo ładna, spokojna dolina. Praktycznie pustki na szlaku – rarytas w zatłoczonych Tatrach, zwłaszcza w erze koronawirusa. Towarzyszy nam strumyk, następnie potok. W dolnej części doliny przechodzimy przez malowniczy kanion, z wielkimi skałami sprawiającymi naprawdę ogromne wrażenie.

Doliną Bobrowiecką możemy dojść do samych Orawic. Dolne ok. 2 km są wyasfaltowane, to świetna trasa do jazdy na rolkach. Warto jednak zboczyć ze szlaku i na rozstajju pod Urlą (Umarłą Przełęczą) skręcić w prawo w stronę Juraniowej Doliny. Przejście Juraniową Doliną to prawdziwa atrakcja. Niezwykły kanion, jakich mało. Jedna z największych atrakcji w Tatrach. Szkoda, że tak mało znana.

Po wyjściu z Doliny Juraniowej wychodzimy na rozległą Szatanową Polanę. Ciekawa, malownicza, inspirująca. Przechodzimy przez mostek nad potokiem i jesteśmy na asfaltowej drodze na Orawskiej Dolinie Cichej. Swoją drogą – jedna z najlepszych miejscówek rolkarskich w Tatrach.

Idziemy w dół, najpierw przez las, następnie wychodzimy na sporą polanę. To jedno z najpiękniejszych miejsc w tej części Tatr i Podtatrza. Przed nami widok na kultową górę Osobitą (symbol końca Tatr), na Magurę Witowską, na pasące się tu owce. Super miejsce!

Asfalt robi się coraz lepszy (ważna informacja dla rolkarzy), po jakimś czasie dochodzimy do Oravic. Jedna z najciekawszych osad podtatrzańskich. I miejsce, skąd za kilkanaście złotych wrócimy autobusem Eurolinii Tatry do Polski.
Czekając na autobus, możemy miło i ciekawie spędzić tu czas na różne sposoby. W Oravicach są dwa aquaparki – jeden nowoczesny, zamknięty i drugi stary, dużo tańszy, nieco sielski i zapyziały, a jednak sympatyczny basen otwarty. Przy drodze są dwa bufety – również sielskie, ale kultowe, mega fajne. Można płacić w złotówkach. Skorzystanie z wyprażanego syra, bryndzowych haluszków i popicie tego kofolą lub słowackim piwem – to obowiązkowy element wycieczki i zwieńczenie transgranicznego spaceru.

Tak jak wspomniałem – warto mieć ze sobą gotówkę euro, ale nie jest to konieczne. W Oravicach w bufetach i basenach zapłacimy również w złotych. Co więcej, w złotówkach wydadzą nam resztę – z dokladnością do 10 groszy. W złotówkach i kartą zapłacimy też za bilet autobusowy w Eurolinii. Niestety, w Oravicach nie ma sklepu. Najbliższy jest w Vitanovej, Zubercu, Hladovce i Suchej Horze. Mimo to warto kupić kultowe piwo Martiner – nawet na wynos, w bufecie, za nieco wyższą cenę. Jedno z najlepszych piw na Słowacji – mimo że koncerniak. Nie wszędzie można kupić. W Oravicach można i warto z tego korzystać.

Jakub Łoginow




Jedna myśl na temat “Tatry z Eurolinią – z Doliny Chochołowskiej do Oravic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *